Obudziłam się o 10. Michał jeszcze spał. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i poszłam w samym ręczniku do garderoby. Przechodząc koło łóżka pocałowałam Michała i wyszłam. Weszłam do garderoby i zaczęłam zastanawiać się co ubrać. Przypomniałam sobie, że umówiłam się dzisiaj z Agą na kawę. Nie mówiłam nic Michałowi. Wybrałam to:
Wróciłam do łazienki i zrobiłam makijaż. Postawiłam na taki:
Rozczesałam włosy i pozostawiłam je rozpuszczone. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że Michał śpi. Poszłam na dół i zrobiłam śniadanie dla mnie i Miśka. Wróciłam na górę. Usiadłam na łóżku i pocałowałam Michała w usta. Michał obudził się i przetarł oczy.
- Dzień dobry księciu.
- Witaj księżniczko. Takie pobudki to ja mogę mieć.
- Chodź na śniadanie. - powiedziałam i wstałam z łóżka.
- WOW a gdzie ty się tak wystroiłaś?
- Idę na kawę z Agą.
- Nie mówiłaś mi nic.
- Zapomniałam. - powiedziałam i stanęłam przy drzwiach.
- To dzisiaj nie bierzemy razem kąpieli? - zapytał smutno Misiek.
- Mogłeś wstać wcześniej, gdy cię budziłam w samym ręczniku. - powiedziałam i pokazałam mu język.
- Co? Dlaczego nie wstałem?
- Hahaha głupol. - zaczęłam śmiać się z niego.
- Dobra idę się umyć.
- To się pospiesz i schodź na śniadanie. - powiedziałam, a Michał wbiegł do łazienki.
Zeszłam na dół i wzięłam telefon. Usiadłam w salonie i zaczęłam przeglądać portale społecznościowe. Stwierdziłam, że wstawię zdjęcie na ig. Podeszłam do lustra na korytarzu, było mnie widać na nim w całości. Zrobiłam sobie zdjęcie z dopiskiem " Gotowa na kawkę z Agusią :*" i oznaczyłam Agę. Wróciłam do jadalni i zobaczyłam, że Misiek schodzi po schodach. Szybko się wykąpał. W dodatku ładnie się ubrał. Miał ubraną czerwoną koszulę w kratę. Czarne dżinsy i czarne nike. Włosy ułożone.
- Jestem już. - wszedł do jadalni i spojrzał na mnie. Zmierzyłam go wzrokiem i popatrzyłam na niego uwodzicielsko.
- Co tak patrzysz ? - zapytał się, a ja tylko się uśmiechnęłam.
- Jesteś bardzo przystojny.
- A ty piękna. - Michał podszedł do mnie i złożył na moich ustach namiętny pocałunek.
Po naszym pocałunku zjedliśmy śniadanie. Po śniadaniu zaniosłam naczynia do zmywarki. Była już godzina 10:50. Muszę się zbierać, bo ugadałam się z Agą o 11:15. Myślę, że zajadę do miasta w 25 minut.
- A gdzie ty idziesz, że się tak wystroiłeś?
- Jadę do taty, do pracy. A ty już wychodzisz?
- Tak, a co?
- Bo chce zdjęcie z tobą. - powiedział z uśmiechem.
- No to chodź. - zrobiliśmy sobie zdjęcie i Michał wstawił je na ig i fb " Najukochańszą dziewczyną na świecie :* ♥♥♥♥♥ ". Na zdjęciu stałam przytulona do niego, a on obejmował mnie w pasie.
- Dobra ja lecę. Zamknij dom i daj znać kiedy będziesz wracał.
- Dobrze kotku. - pożegnałam się z Miśkiem całusem i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i pojechałam w kierunku miasta.
Po 15 minutach byłam pod kawiarnią. WOW pierwszy raz tak szybko byłam na miejscu. Weszłam do kawiarni i zobaczyłam Agę siedzącą przy stoliku.
- Hej, długo czekasz?
- Hej, nie dopiero przyszłam.
- To dobrze bałam się, że się spóźnię. - zaśmiałam się.
- A to czemu?
- A bo budziłam Michała, ale nie chciał wstać.
- Hehe wiem coś o tym. Jak mieszkałam z nim i miał wstać do pracy to musiałam go godzinę wcześniej budzić. - zaśmiała się Aga. Porozmawiałyśmy w kawiarni chyba z 2 godziny i poszłyśmy na zakupy. Agnieszka chciała kupić sobie coś fajnego, ja przy okazji też.
Chodziłyśmy po galerii z 3 godziny. Kupiłyśmy dużo ubrań.
Odwiozłam Agę do mieszkania Michała i wzięłam trochę jego rzeczy. Szczerze mówiąc to miał tam mało rzeczy, bo mieszkał tam tylko chwile. Miałam trochę miejsca w samochodzie, więc postanowiłam wziąć jeszcze kilka pudeł Leny. I tak bym musiała jej pomóc, ale coś mało teraz się widujemy.
Podjechałam pod domu rodziców. Wysiadłam i weszłam do domu.
- Hej przyjechałam po rzeczy Leny. - powiedziałam, ale nie dostałam odpowiedzi. Poszłam do kuchni, nikogo nie było. W salonie tak samo. Wyszłam na taras. Tu też nikogo nie ma. Gdzie oni są? Wyszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju, żeby sprawdzić czy wszystko wzięłam. Poszłam do pokoju Leny i wzięłam kilka pudeł. Gdy wychodziłam z pokoju usłyszałam dziwne dźwięki dochodzące z pokoju moich rodziców. Zaczęłam się cicho śmiać i zeszłam na dół. Mnie nie ma w domu, a ci się zabawiają. Widzę, że chyba specjalnie kupili mi dom. Mogli by chociaż zamykać drzwi do domu.
Włożyłam pudła do samochodu i pojechałam do swojego domu. Włączyłam głośno muzykę.
Były straszne korki. Zobaczyłam, że Michał mi napisał SMS-a.
" Hej kotek będę w domu o 18 ;) Buziaczki :* "
Jest już 17:30, więc będę w domu przed Michałem. Chyba, że te korki będą, aż za miasto, to będę później.
" Dobrze misiek. Ja chyba też tak będę. :* Całuski. "
Skończyłam pisać SMS-a, bo ruszyły samochody przede mną. Masakryczne są te korki.
Po 40 minutach podjechałam pod dom. Zobaczyłam, że Misiek już jest. Wjechałam samochodem do garażu. Wyjęłam wszystkie pudła i torby z moich zakupów. Pudła Leny zostawiłam w garażu, a Michała wzięłam. Musiało to komicznie wyglądać, jak szłam z pudłami i moimi zakupami. Weszłam do domu.
- Jestem! - krzyknęłam, a z kuchni wyszedł Michał.
- Daj pomogę ci. - wziął pudła ode mnie i położył je na ziemi. - O moje rzeczy. Byłaś w moim mieszkaniu?
- Tak, jak odwiozłam Agę to wzięłam twoje rzeczy.
- Dziękuje, jesteś kochana. - podszedł do mnie i dał całusa.
- Idę zanieść rzeczy do garderoby. Mógłbyś wziąć z garażu pudła z rzeczami Leny i zanieść do jej pokoju?
- Pewnie.
Poszłam do garderoby i wyjęłam moje rzeczy. Kupiłam sobie kilka sukienek i dwie pary butów na obcasach. Kilka bluzek i spodenek i trzy pary trampek. Czyli norma u mnie.
Zeszłam na dół Michał był w salonie.
- Zaniosłeś te pudła na górę?
- Tak. A właśnie idziemy dzisiaj na imprezę ? - zapytał, a ja usiadłam na kanapie.
- Pewnie, a gdzie ? - zdjęłam sobie buty i położyłam się tak, że miałam głowę na kolanach Michała.
- Do mojego kumpla. Zaprasza nas. Ma dzisiaj urodziny.
- A o której jest impreza ?
- Zaczyna się o 20.
- To muszę iść sobie czegoś poszukać.
- Spokojnie jest jeszcze czas. Chodź sobie zjeść obiadokolację, którą przygotowałem.
- Dobra. - poszliśmy do kuchni.
Po skończonym posiłku poszłam na górę. Była 19, więc musiałam sobie coś wybrać. Stanęłam przed wieszakami z sukienkami i zaczęłam się zastanawiać. Po chwili przyszedł Michał.
- Pomóc ci?
- Tak, nie wiem którą ubrać.
Michał zaczął szukać sukienki. Gdy wybrał, ja zaczęłam szukać dodatków, a Michał wybrał buty. W końcu wybraliśmy taką stylizację:
Poszłam się przebrać. Zrobiłam sobie jeszcze taki makijaż:
Podkręciłam lekko włosy i byłam gotowa.
- No to jestem gotowa. - powiedziałam wchodząc do salonu.
- Pięknie wyglądasz. - Michał wstał z kanapy i zmierzył mnie wzrokiem.
- Ty też wyglądasz super. - miał ubraną dżinsową koszulę i czarne spodnie.
- To co jedziemy?
- Tak, a która jest godzina?
- 19:40.
- No to chodź jedziemy. - zamknęliśmy dom i zamówiliśmy taksówkę.
Dojechaliśmy na miejsce. Michał przedstawił mnie swojemu kumplowi i zaczęliśmy imprezę.
-------------------------------------------------------------------------
No i jest kolejny rozdział. Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie zawsze zauważę, gdzieś błąd. Myślę, że się podoba. Zapraszam do czytania ;)
Jechałam szybko, ale ostrożnie. Spoglądałam w lusterka czy Michał jedzie za mną, ale go nie widziałam. Trochę się zdziwiłam, że go nie ma.
Byłam już pod domem. Brama była zamknięta. Czyli jestem pierwsza. Otworzyłam bramę i wjechałam na ogród. Wysiadłam z samochodu i zamknęłam bramę. Stwierdziłam, że wjadę samochodem do garażu, żeby Michał pomyślał, że jest pierwszy. Otworzyłam garaż, a tam Michał stoi oparty o swój samochód.
- Cześć. - powiedział z uśmiechem.
- Co ? A myślałam, że jestem pierwsza. - zaśmiałam się.
- Chciałaś schować samochód przede mną? Coś ci nie wyszło. - zaczął się śmiać.
- Widzę, że mamy podobne myślenie.
- Nom. To co mam kolacje i śniadanie.
- Tak. - podeszłam do niego i go pocałowałam. Michał chwycił mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- Trzeba zanieść te pudła do domu.
- Wiem, więc koniec przytulania i bierzemy się do roboty. - powiedziałam i poszłam do swojego samochodu. Zaczęłam wyciągać pudła i wnosić je do domu. Michał wyciągał pudła ze swojego samochodu.
Po godzinie skończyliśmy wnoszenie.
- To chyba wszystkie. - powiedział Michał siadając na kanapie.
- Jeszcze zostało kilka moich ubrań w domu, ale przywiozę je jak będę brać rzeczy Leny.
- A no tak, bo Lena będzie tu z tobą mieszkać?
- Tak. A co tak pytasz?
- A nic. Chodź tu. - Michał pokazał na kanapę. Podeszłam a on pociągnął mnie za rękę i posadził na kolanach.
- Co ty na to żeby dzisiaj zrobić sobie wspólną kąpiel? - zaproponował.
- Czemu nie, ale najpierw pójdę wjechać samochodem do garażu.
- Dobra leć, a ja przygotuję kąpiel. - Michał pocałował mnie, a ja poszłam do mojego samochodu.
Wjechałam nim do garażu i wróciłam do domu. Trochę tych pudeł było. Trochę to mało powiedziane.
Poszłam na górę do łazienki. Michał lał wodę do wanny.
- Jestem. - powiedziałam w drzwiach. Michał się przestraszył.
- Ale mnie przestraszyłaś. - powiedział odwracając się.
- Co ty taki strachliwy? - uśmiechnęłam się.
- Nie po prostu się zamyśliłem.
- Dobrze. Ja idę zrobić coś na kolację.
- Oki to po kolacji kąpiel. - Michał powiedział i zakręcił wodę.
Poszłam do kuchni. Otwarłam lodówkę. Same pustki. Trzeba iść do sklepu. Sklep jest oddalony chyba z kilometr od mojego domu. Nie chcę mi się wyjeżdżać samochodem. Pojadę na crossie. Ostatnio go zostawiłam tu, więc nie muszę go zabierać od rodziców. Muszę się tylko przebrać i wziąć plecak i portfel.
Pobiegłam na górę po moje rzeczy.
- Gdzie ty tak biegniesz? - zatrzymał mnie Michał schodząc po schodach.
- A idę się przebrać i jadę do sklepu, bo nie ma nic w lodówce.
- A to czym jedziesz do sklepu?
- Crossem. - powiedziałam i poszłam do pokoju, który miał być Leny. Na szczęście ubrania na motor miałam w jej pokoju, bo Lena je przywiozła. Ubrałam się i wzięłam plecak i portfel. Zeszłam na dół.
- Dobra to ja jadę.
- Dobra, chcesz jakieś pieniądze?
- Nie ma swoje.
- Masz, bo jak mam mieszkać z tobą to będę się dokładał.
- Dobrze. - wzięłam od niego pieniądze i poszłam do garażu. Gdzie jest mój kask? Gdzie ja go ostatnio dałam? A tu jest. Wzięłam kask i otworzyłam garaż. Ubrałam kask i wyprowadziłam crossa. Zobaczyłam, że Michał stoi przed domem.
- Nawet nie wiesz jak zajebiście wyglądasz. - powiedział. Uśmiechnęłam się.
- Dziękuje. - powiedziałam i wsiadłam na motor. Odpaliłam go i pomachałam Michałowi. Wyjechałam z ogrodu i pojechałam w stronę sklepu.
Kupiłam potrzebne produkty i wróciłam do domu. Wjechałam do garażu i zdjęłam kask. Poszłam do kuchni. - Jestem. - krzyknęłam wchodząc. Michał zbiegł po schodach.
- Zanosiłem twoje pudła z ubraniami do garderoby.
- Ojej dziękuje. - powiedziałam i go namiętnie pocałowałam.
- Pomóc ci w czymś?
- Tak wyciągnij zakupy z plecaka a ja idę się przebrać.
Poszłam na górę i zaczęłam szukać jakiś ubrań. Wybrałam to:
Zeszłam na dół i wzięłam się za robienie kolacji. Po godzinie skończyłam.
- Michał chodź skończyłam. - usiedliśmy z Miśkiem w jadalni.
- Smakowicie to wygląda.
- Myślę, że będzie smakowało. - uśmiechnęłam się i zaczęłam jeść.
W trakcie posiłku śmialiśmy się i rozmawiali. Opowiedzieliśmy trochę o sobie i dowiedzieliśmy się różnych rzeczy. Gdy zjedliśmy, włożyłam naczynia do zmywarki.
- Teraz zapraszam na kąpiel. - Michał powiedział i wziął mnie na ręce.
- Ojej a nie miała być to twoja kąpiel?
- Nasza. - powiedział i poszedł na górę.
Wzięliśmy razem kąpiel. Po 2 godzinach wyszliśmy z wody, bo zrobiła się zimna.
- Która jest godzina? - zapytałam owijając się ręcznikiem.
- Chyba koło 23, a co?
- Bo trzeba iść spać. - powiedziałam i poszłam do pokoju. Przebrałam się w swoją piżamę i usiadłam na łóżku. Wzięłam telefon i sprawdziłam portale społecznościowe. Zobaczyłam, że Lena dodała nowe zdjęcie na instagrama. Była na nim z Arturem jak sobie dawali buziaka. Podpisała to: " Z moim kochanym Artusiem :* ". Oooo słodkie. A mi nawet nie powiedziała, że z nim jest. Stwierdziłam, że też muszę jakieś zdjęcie wstawić. Właśnie przyszedł Michał z łazienki.
- Co robisz?
- Przeglądam instagrama. Patrz. - pokazałam mu zdjęcie Leny z Artkiem.
- O ten nawet nie powiedział, ze ma dziewczynę.
- Chodź my też wstawimy zdjęcie. - powiedziałam i wzięłam telefon. Zrobiliśmy sobie kilka zdjęć, ale wybraliśmy jedno. Ja siedziałam Michałowi na kolanach, a on dawał mi buziaka w policzek. Dodałam to na instagrama z dopiskiem " Z Misiakiem słodziakiem :* Kocham ♥♥♥". Na zdjęciu ja byłam w piżamie, a Michał w samych bokserkach. Od razu Lena wstawiła komentarz, że chyba będzie się działo. My z Michałem zaczęliśmy się śmiać i wstawiliśmy jej komentarz pod zdjęciem, że w porównaniu do niej my idziemy spać, a nie bzykamy się tak jak ona z Artkiem.
Leżeliśmy na łóżku z Michałem i śmialiśmy się z naszej głupoty. Po chwili dostałam SMS-a od Leny.
"Ja cię kiedyś zabiję."
"Też cię kocham :P " - odpisałam jej.
"A tak po za tym to jest w nowym domu, w sensie to zdjęcie?"
"Tak, a co?"
"Wyjdź na balkon."
"Okey."
Wstałam z łóżka i poszłam w stronę drzwi balkonowych.
- Gdzie idziesz?
- Na balkon.
- Po co?
- Lena chciała, żebym wyszła. - powiedziałam i otworzyłam drzwi.
Wyszłam na balkon a razem ze mną Michał. Stanęłam przy balustradzie, a Misiek objął mnie w pasie i przytulił.
- Chyba wiem po co kazała ci wyjść na balkon.
- Po co?
- Patrz tam jest mój dom. Patrz na balkon. - zobaczyłam, że ktoś nam macha. Była to Lena i Artek. Zapomniałam, że Artek mieszka z Michałem koło mnie. Znaczy jak na razie to Michał mieszka ze mną.
- Co za debile. - Michał zaczął się śmiać, bo Lena i Artek skakali po balkonie jak małpy.
- Oni chyba coś pili. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- Raczej.
- Podaj mi telefon. - powiedziałam do Michała a on poszedł po mój telefon i mi go przyniósł. - Zadzwonię do niej.
- Halo.
- Co wy piliście? - zaczęłam się śmiać.
- A nic takiego, a wy co bez żadnych igraszek?
- Ty to mnie czasami rozwalasz. Dobra kończę, bo sobie kasę wygadam. Idźcie spać, a nie skaczecie jak małpy.
- Dobrze mamusiu. - zaśmiała się Lena.
- Ty mi nie pokazuj języka, bo ja to widzę.
- Hahah dobra.Paa.
- Paa. - rozłączyłam się.
- Chodź spać. - powiedział Michał.
- Okey.
Poszliśmy spać, bo na serio byliśmy zmęczeni.
-----------------------------------------------------------------------
No i mamy kolejny rozdział. Myślę, że się podoba. ;) Tym razem trochę krótszy.
Obudziłam się o 2 w nocy. Było mi trochę gorąco, bo Misiek mnie przytulił i tak zasnął. Chciałam wstać się czegoś napić, ale bałam się, że obudzę Miśka. W końcu delikatnie zdjęłam jego rękę ze mnie i wstałam. Ubrałam jego koszulkę i zeszłam na dół do kuchni. Nalałam sobie wody do szklanki i poszłam do salonu. Miałam stamtąd ładny widok na ogród. Jak dobrze, że są tu żywopłoty, bo inaczej sąsiedzi mieli by widoki. Wypiłam do końca wodę i wróciłam do sypialni. Michał nadal spał, więc dołączyłam do niego. Położyłam się koło niego i go przytuliłam.
- Gdzie byłaś? - zapytał zaspany
- Na dole byłam się napić wody. Myślałam, że śpisz. Obudziłam cię?
- Nie, sam się obudziłem.
- To chodź spać.
- Teraz to ja idę na dół napić się wody. - zaśmiał się i wstał.
- Ty nie świeć tym gołym tyłkiem tak, bo się sąsiedzi przestraszą. - zaczęłam się śmiać
- Gdzie się paczysz? A niech patrzą, mają na co. - zaczął się śmiać i ubrał bokserki.
- Dobra ty idź już do tej kuchni, bo inaczej nigdy nie wyjdziesz stąd.
- Z tobą to bym mógł zostać tu na wieki.
- Ooo. - dał mi buziaka i poszedł na dół.
Minęło chyba z 10 minut a Misiek nie przyszedł na górę. Trochę się przestraszyłam, że coś mu się stało. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół.
- Michał - zaczęłam go wołać
Poszłam do kuchni, ale nie było go tam. Gdzie on jest? Poszłam do salonu. Było trochę ciemno, ale Miśka nadal nie widziałam. Szłam w stronę schodów, gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy i chwycił mnie w pasie. Zaczęłam krzyczeć jak głupia. Obróciłam się, bo ta osoba mnie pościła.
- Spokojnie. To ja. - powiedział z uśmiechem Michał.
- Jak mogłeś mi to zrobić? Wiesz jak się przestraszyłam? - uderzyłam go w ramię.
- No już dobrze. Nie ma się czego bać. Aż taki straszny jestem? - podszedł do mnie i mnie przytulił.
- Nie, ale bałam się, że to włamywacz czy coś.
- Tak jestem włamywaczem, który śpi z właścicielkom tego domu. - zaczął się śmiać.
- Haha bardzo śmieszne.
- Tak włamałem się do twojego serca. - powiedział a ja tylko się uśmiechnęłam i go pocałowałam.
- To co wracamy do łóżka?
- No idziemy spać. - powiedziałam
- Berek. - klepłam go i pobiegłam na górę.
- O ty. - Michał szybko się zerwał i zaczął mnie gonić.
Goniliśmy się po całym domu. W końcu się zmęczyłam i usiadłam na ziemi. Siedziałam koło kanapy, a Michał przebiegał koło mnie i nie zauważył, ze tam siedzę. Zaczęłam się śmiać jak głupia, bo jak mógł mnie nie zauważyć.
- Tu jestem. - śmiałam się z niego. Michał obrócił się i zobaczył, że siedzę na ziemi.
- Co ty tu siedziałaś?
- Tak.
- Hahaha co?
- No.
- Nie widziałam cię.
- Wtapiam się w tło. - tym razem śmialiśmy się razem.
- Dobra chodźmy spać bo jest już po 4. - powiedział i wziął mnie na ręce.
- A co ja nie mam nóg? - zapytałam
- Jesteś moją księżniczką, więc będę cię nosił.
- No to mój księciu zanieś mnie do sypialni.
- Już się robi. - powiedział i poszedł na górę.
Poszliśmy spać, bo to bieganie nas trochę zmęczyło.
Obudziłam się o 9. Zobaczyłam, że Michała nie ma koło mnie. Gdzie go wywiało? Myślałam że będzie jeszcze spał. Podeszłam do szafy, w której miałam trochę ubrań, bo przywiozłam je raz, żeby mieć mniej do zabrania. Zaczęłam szukać czegoś wygodnego.Wybrałam to:
Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w to co wcześniej przygotowałam. Zeszłam na dół i poczułam wspaniały zapach. Weszłam do kuchni i zobaczyłam, że Michał robi naleśniki.
- Mhmm jak ładnie pachnie. - podeszłam do Miśka i przytuliłam go od tyłu.
- Hej kochanie. To specjalnie dla ciebie. - Michał obrócił się do mnie i dał mi buziaka.
- Ojej dziękuje.
- Za chwilę skończę. I właśnie ślicznie wyglądasz.
- Dziękuje. - Misiek podniósł mnie i posadził na blacie.
- Jak się spało?
- Po tej gonitwie dobrze. - zaśmiałam się. - A tobie?
- Przy tobie zawsze dobrze.
Pocałowałam go i patrzyłam jak robi naleśniki.
Gdy skończył poszliśmy do jadalni i zaczęliśmy jeść nasze śniadanie.
- Smacznego.
- Dziękuje. - zabrałam się za jedzenie, bo byłam mega głodna. Chyba pierwszy raz. Zawsze jadłam mało. Wszyscy mówili mi, że będę anorektyczką, jak tak będę robić, ale mi tyle wystarczało. Ja nie zjem dużo. No może czasami.
Gdy zjedliśmy, włożyliśmy naczynia do zmywarki.
- Co robimy? - zapytał Misiek
- Nie wiem. Albo raczej wiem, muszę jechać po rodziców.Dzisiaj wychodzą ze szpitala.
- Jechać z tobą?
- Tak, później przywieziemy tu moje rzeczy.
- Okey kotek. - Michał podszedł do mnie i mnie namiętnie pocałował.
- Dobra, to chodź zbieramy się. - poszłam po telefon i wzięłam kluczyki od samochodu.
- O nie dzisiaj ja prowadzę. - powiedział z uśmiechem Michał.
- No chyba nie. - pokazałam mu język.
- Wiesz chcę żyć. - zaczął się śmiać.
- Dobra masz. - rzuciłam mu kluczyki i wzięłam klucze od domu.
Zamknęłam dom i otworzyłam bramę. Michał wyjechał samochodem z garażu i stanął przed bramą. Zamknęłam bramę i wsiadłam do samochodu.
- Możemy jechać. - powiedziałam
- To gdzie, najpierw do szpitala czy do domu?
- Do domu.
Pojechaliśmy prosto do domu rodziców. Z resztą musiałam wziąć swój samochód, bo nie chciałam wykorzystywać Michała.
- Mówiłeś, że ja szybko jeżdżę, a sam jak jeździsz?
- Biorę przykład z ciebie. - uśmiechnął się do mnie i przyspieszył.
- I dobrze. - też się uśmiechnęłam do niego.
Po 20 minutach byliśmy pod domem moich rodziców.
- Ciekawe czy jest Lena.
- A to nie było jej w domu?
- Z Artkiem, gdzieś była.
- Co? Z Artkiem?
- No chyba są razem.
- O ten, nawet nic nie powiedział.
- Hehe ja wiem więcej niż ty. - pokazałam mu język i weszłam do domu.
Poszłam do mojego pokoju i postanowiłam się przebrać. Nie wiem po co, ale wlałam ładniej wyglądać. Wybrałam to:
- Co ty tam tyle robisz? - usłyszałam głos Michała dochodzący z dołu.
- Przebieram się. - krzyknęłam.
- Po co? Przecież ładnie wyglądałaś.
- No i co? Zaraz schodzę. - przebrałam się szybko i zeszłam na dół.
- Już. - powiedziałam i obróciłam się wokół własnej osi.
- Ślicznie. - Michał podszedł do mnie i pocałował. - Trochę ci to zajęło.
- Wiem, ale i tak szybko. - zaśmiałam się.
- Dobra to co jedziemy?
- Tak, ale moim samochodem.
- Czemu twoim? Przecież możemy jechać moim.
- Chcę tym razem ja jechać. - pokazałam mu język. - I chcę ci pokazać mój samochód.
- A właśnie jaki ty masz samochód?
- Zobaczysz. Chodź! - chwyciłam go za rękę i poszłam do garażu.
- To mój samochód. - pokazałam na BMW.
- WOW nie wiedziałem, ze masz BMW.
- To już wiesz. - uśmiechnęłam się do niego.
- Idź przestaw swój samochód, a ja wyjadę. - wsiadłam do samochodu i jak mówiłam tak też zrobiłam. Michał wjechał swoim Audi na ogród i wsiadł do mojego samochodu.
- Gotowy? To jedziemy.
- Teraz to nie dziwię się ci, że jeździsz szybko.
- Czemu?
- Jak masz taką maszynę to raczej nie jeździsz wolno. - zaśmiał się
- Hehe no. Ja się dziwię, że rodzice mi go kupili.
- Fajnych masz rodziców.
- I to bardzo.
Pojechaliśmy do szpitala. Po 20 minutach byliśmy na miejscu.
- No to jesteśmy. - powiedziałam i zgasiłam silnik.
- Teraz widzę, że umiesz jeździć normalnie. - zaśmiał się Michał.
- Po mieście nie da się jeździć szybko.
- Wiem coś o tym.
Poszliśmy do szpitala. Moi rodzice byli gotowi do wyjścia.
- Hej mamo. - powiedziałam i podeszłam do mamy.
- Cześć Zuza. - mama przywitała się ze mną
- O hej tato.
- Cześć córcia.
Michał stał z tyłu.
- Chciałam wam kogoś przedstawić. To jest mój chłopak Michał. - pokazałam na Miśka, który właśnie podszedł do mnie.
- Dzień dobry. - przywitał się z moimi rodzicami.
- Miło mi cie poznać. Jestem mamą Zuzy.
- Mi też miło panią poznać.
- Dzień dobry, widzę, że Zuza ma dobry gust co do chłopaków. - zaśmiał się mój tata. - Jestem tatą Zuzy.
- Miło mi pana poznać.
Trochę się zaczerwieniłam, gdy tata powiedział, że mam gust co do chłopaków. Widziałam, że Michał się trochę wyluzował, bo chyba bał się spotkania z moimi rodzicami.
- To co macie wszystko? Jak tak to chodźcie zawiozę was do domu.
- Tak wszytko mamy. - powiedziała mama i wzięła torbę z ubraniami.
- Daj wezmę to.
- Nie musisz.
Poszliśmy do samochodu. Michał usiadł z przody, a rodzice z tyłu.
- Tylko jedź ostrożnie córcia. - powiedział tata.
- Wiem tato. - powiedziałam i popatrzyłam się na Michała. On tylko się uśmiechnął.
Pojechaliśmy do domu. Moi rodzice poznali się trochę z Michałem, bo przez całą drogę wypytywali się go o różne rzeczy. Michałowi chyba to nie przeszkadzało. Ja jechałam w spokoju i słuchałam co mówią. Dowiedziałam się kilku rzeczy o Miśku, których nie wiedziałam.
- A jak się poznaliście? - zapytała mama.
- Na crossach. Wjechałem w Zuzę przez przypadek. A później na imprezie rozpoznałem ją i zagadałem. - Michał powiedział, a ja tylko się uśmiechnęłam.
- No nieźle się poznaliście. My z tatą Zuzy poznaliśmy się na urodzinach mojej przyjaciółki. - wow coś nowego, nawet nie widziałam, że mama z tatą tak się poznali.
- Nie wiedziałam tego. - w końcu się odezwałam.
- Bo nigdy z nami na ten temat nie rozmawiałaś. - powiedział tata.
- Nie miałam takiej potrzeby. - odpowiedziałam.
Rozmowa toczyła się dalej. Byliśmy już pod domem moich rodziców.
- Dojechaliśmy już. - powiedziałam.
- Szybko. - powiedziała mama.
- W 20 minut.
- Dobra trzeba zobaczyć czy dom cały. - zaśmiał się tata.
Rodzice wysiedli, a ja wjechałam na ogród. Zaparkowałam obok samochody Michała.
- Fajnych masz rodziców. - powiedział Michał.
- Wiem. Chodź czasami nie są tacy.
- Dlaczego?
- Jak byłam mała często zostawałam sama z opiekunką. Oni jeździli w delegację i zostawałam sama. Mało ich wtedy obchodziłam. Z wiekiem się do tego przyzwyczaiłam. Chodź teraz są częściej w domu. Kocham ich, ale czasami smutno mi się robi, że gdy byłam mała tak mało czasu spędzali ze mną. Zabierali mnie na wakacje, żeby nadrobić ze mną czas, gdy ich nie było, ale to i tak mi nie wystarczało. Gdy dorastałam nie było ich przy mnie. Ale i tak się cieszę, że ich mam. Zawsze na nich mogłam liczyć, nawet wtedy gdy ich nie było. Może i mało byli ze mną, gdy byłam mała, ale i tak bardzo mnie kochają.
- Wiesz ja z moimi rodzicami miałem podobnie, tylko tyle, że oni mieli ze mną wiele problemów. Strasznie rozrabiałem w szkole. Biłem się. Nie jeden raz tata przyjeżdżał z delegacji wcześniej, bo wezwali go do szkoły. Nie jeden raz oberwałem od niego, ale dzięki temu wyszedłem na ludzi. Może nie do końca, ale zawsze coś. - zaczął się śmiać.
- Dobra chodź do domu.
Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do moich rodziców. Mama szykowała coś w kuchni, a tata siedział w salonie.
- Co robisz? - zapytałam się mamy
- A szybki obiad.
- WOW mamo co się stało, że ty gotujesz?
- Trzeba kiedyś. - zaśmiała się.
Michał poszedł do mojego taty i rozmawiał z nim. Gdy weszłam do salonu usłyszałam, że mówią o samochodach.
- To twoje Audi stoi koło domu?
- Tak.
- Bardzo ładne. Szybkie?
- Tak. A pan jakie ma auto?
- Ja jeżdżę najnowszym Subaru Outback.
- A jaki kolor?
- Srebrny.
- A jaki jest model twojego Audi?
- TTS.
- A to bardzo dobre.
- Nie chce wam przeszkadzać, ale muszę ci tato ukraść Michała na chwilę. - zaśmiałam się.
- Lepiej idź, bo jeszcze oberwiesz od niej. - zaśmiał się mój tata.
- Tato! Wszystko słyszę.- uśmiechnęłam się do niego.
- Dobrze, ze słyszysz. - Michał wstał i przyszedł do mnie.
Poszliśmy na górę. Musiałam się jeszcze spakować, bo miałam już nie dużo do spakowania.
- Pomożesz mi z pakowaniem.
- Dobrze kotku.
Spakowaliśmy moje rzeczy.
- Chyba będziemy musieli na dwa samochody jechać. - powiedział Michał.
- No. Mi się zmieści trochę w bagażniku i z tyłu na siedzeniach mogę też coś dać.
- Mi też się zmieści.
- Dobra to chodź. - zaczęliśmy znosić wszystkie pudła na dół i wkładać je do samochodów. Tata też nam pomógł.
- Wszystkie już pudła? - zapytał tata.
- Tak, bo ja już wcześniej zawoziłam z Lena.
- A właśnie, gdzie jest Lena?
- U chłopaka. - powiedziałam i włożyłam ostatnie pudło.
- A kiedy będzie?
- Nie wiem.
- To ona nie jedzie z tobą?
- Jedzie, ale ona nie jest spakowana do końca. Przyjadę jutro to wezmę jej rzeczy. Powinna na noc wrócić. Jak napisze do mnie to do was zadzwonię.
- Dobrze. Teraz chodźcie na obiad.- poszliśmy na obiad. Był bardzo dobry. Aż się zdziwiłam, że mama coś ugotowała.
- Było bardzo pyszne. - powiedziałam.
- Cieszę się, że smakowało.
- My będziemy jechać, bo musimy jeszcze wszystko wnieś do domu.
- Dobrze jedzcie ostrożnie.
- Wiem mamo. Paa. - pożegnaliśmy się z moimi rodzicami.
- To jedziemy.
- Zakładamy się kto pierwszy w domu? - zapytał Michał.
- Dobra, a co ma wygrany?
- Kąpiel i kolację oraz śniadanie jutro rano.
- Czyli przegrany robi tą kolacje i śniadanie.
- Tak.
- To do zobaczenia na miejscu. - powiedziałam i wsiadłam do samochodu. Wyjechałam z ogrodu i właśnie w tedy zaczął się wyścig o to kto będzie miał relaks.
---------------------------------------------------------------------------
No i mamy 17 rozdział. Dzisiaj trochę dłuższy, bo jakoś dostałam weny. Jeśli są jakieś błędy to przepraszam za nie, ale czasami pisząc szybko nie zwracam uwagi czy piszę poprawnie. Myślę, że się podoba. Kolejny nie wiem kiedy będzie, ale postaram się go szybko napisać. Komentarze mile widziane. :) :** ♥♥
Droga do domu Michała strasznie się dłużyła, bo na mieście były straszne korki. Przestałam myśleć o tym dupku Sebastianie i cieszyłam się tym że jestem z Miśkiem.
Przez cały czas śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Michał opowiadał kawały i śpiewał piosenki. Po jakiś 20 minutach dojechaliśmy do jego mieszkania.
- No to jesteśmy. - powiedział i zgasił silnik.
Wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę mieszkania Miśka. Michał chwycił mnie za rękę i poszliśmy.
Michał otworzył drzwi do swojego mieszkania. Weszliśmy i nagle na Michała rzuciła się jakaś dziewczyna. W sensie zaczęła go przytulać, a mnie normalnie zamurowało.
- Misiek. - krzyczała ze szczęścia ta dziewczyna.
- Aga. - Michał chwycił ją w pasie i zaczął obracać. A mi do oczu zaczęły napływać łzy. Sama nie wiem dlaczego. Do mojej głowy przychodziła tylko jedna myśl. To jego dziewczyna.
Drzwi były otwarte, więc szybko wybiegłam z mieszkania. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Otarłam je szybko i pobiegłam do parku. Usiadłam na ławce i schowałam twarz w dłoniach. Jak on mógł? Poprosił mnie o chodzenie, a tu się okazuje, że ma drugą dziewczynę. Czemu ja zawsze mam takie szczęście do chłopaków ? Jeden pojeb, drugi ma dziewczynę. No nieźle. Otarłam łzy i patrzyłam przed siebie. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, był to Michał. Zignorowałam to, że dzwoni i wyciszyłam telefon. W parku było kilka osób, więc nie czułam się sama i w razie zagrożenia mogłabym krzyczeć, bo ktoś by mnie usłyszał. Dopiero teraz pomyślałam o Lenie. Wzięłam telefon i napisałam do niej SMS-a.
" Hej, jak tam impreza? Udana? "
Po chwili dostałam odpowiedz.
" I to bardzo, nie wiem czy wrócę dzisiaj do domu. Nie martw się. A co u ciebie?"
" A dobrze."
Musiałam skłamać. Co jej miałam napisać? Jestem kretynką i umawiam się z debilami.
Po chwili dostałam SMS-a myślałam, że to Lena, ale był to SMS od Michała.
" Kotek gdzie jesteś? Martwię się o ciebie."
Ja mu dam kotek. Pewnie gówno go to obchodzi gdzie ja jestem. Napisał tak, żeby nie było. Dobrze, że mam przy sobie słuchawki do telefonu. Podłączyłam je i zaczęłam słuchać. Oparłam się o ławkę i zamknęłam oczy. Przy muzyce się odprężam. Dzisiaj miałam zły humor, więc zaczęłam słuchać rapu. Siedziałam tak chyba z 15 minut, gdy nagle ktoś koło mnie usiadł. Przestraszyłam się i szybko otworzyłam oczy i ściągałam słuchawki. Popatrzyłam w bok i zobaczyłam Michała. Uspokoiłam się, bo myślałam, że to jakiś menel czy coś.
Michał patrzył na mnie i nic nie mówił. Widziałam po nim, że na serio się o mnie martwił. Co zostawił swoją piękną i przyszedł do mnie? Popatrzyłam mu w oczy i założyłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Telefon leżał koło mnie. Nagle przestałam słyszeć muzyki. bo Michał ją wyłączył.
- Czemu uciekłaś? - zapytał
- Wiesz nie chciałam wam przeszkadzać. - powiedziałam i chciałam iść stamtąd. Michał chwycił mnie za rękę i posadził z powrotem na ławkę.
- Chcę ci coś wyjaśnić. - mówił spokojnie
- Co? To, że masz dziewczynę? Nie dzięki.
- To nie jest moja dziewczyna. Ty jesteś moją dziewczyną. - powiedział z uśmiechem . Co w tym takiego śmiesznego?
- A kim dla ciebie jest? - prawie wykrzyczałam.
- To moja kuzynka Agnieszka. - zaczął się śmiać.
- Kuzynka?
- Tak, dawno się nie widzieliśmy, a ona chciała mi zrobić niespodziankę i przyjechała. Tak normalnie to mieszka w Londynie.
- Ale... - nie dane było mi skończyć, bo Misiek mnie pocałował.
- Nie ma żadnego ale. - powiedział i znowu zaczął mnie całować.
Całowaliśmy się chyba z 5 minut, a ludzie, którzy obok przechodzili bili nam brawo.
- Chodź do domu. Przedstawię cię Adze. - Michał chwycił mnie za rękę i poszliśmy do domu.
Gdy byliśmy przy jego mieszkaniu zatrzymałam się.
- Co jest?
- Przepraszam. - powiedziałam
- Za co? - zapytał zdziwiony
- Za to, że uciekłam i nie odzywałam się.
- Nic się nie stało. Tylko następnym razem napisz chociaż, że żyjesz. - powiedział z uśmiechem.
- Dobrze. - uśmiechnęłam się do niego.
Weszliśmy do jego mieszkania.
- Aga jesteśmy. - Michał krzyknął, a z kuchni wyszła wysoka brunetka.
- Hej, jestem Aga. - podeszła do mnie i się przywitała.
- Zuza. - uśmiechnęłam się do niej. Była bardzo ładna.
- A tak po za tym to jest moja dziewczyna. - zaśmiał się Michał.
- No chyba wiem. - powiedziała i zaczęła się śmiać.
- Idę przygotować sobie ubrania. - powiedział Misiek
- Ubrania? - zdziwiła się Aga
- A no właśnie, bo ja będę jakiś czas mieszkał u Zuzy, więc chatę masz wolną.
- Okey, ja i tak jutro jadę do rodziców zobaczyć co u nich słychać.
- Dobra. - chłopak poszedł do pokoju. Ja zostałam sama z Agą.
- Na serio się w tobie zakochał. - powiedziała Aga
- Po czym tak stwierdzasz ? - zapytałam
- Jak przyjechaliście i Michał przywitał się ze mną i chciał cie przedstawić mi, zobaczył, że ciebie nie ma to normalnie tak zaczął panikować. Aż się zdziwiłam, bo on nigdy nie był aż tak zakochany w jakiejś dziewczynie. Najdłużej to chyba chodził z dziewczyną miesiąc. A wracając do tego co wcześniej mówiłam to musiałam go uspokajać, że się znajdziesz i że ci nic nie jest. Później kazałam mu iść ciebie poszukać, bo jak nie odbierałaś to go normalnie nosiło po domu. Ale jak przyszłaś z nim to widziałam, że się uspokoił. Na serio jest w tobie zakochany. - powiedziała, a ja czułam, że się zarumieniłam.
- Jeju nie wiedziałam, że aż tak się we mnie zabujał.
- A ty go kochasz ?
- Tak i to bardzo. Pierwszy raz czuję coś takiego, że nie mogę wytrzymać bez niego. Miałam już wielu chłopaków, ale do żądnego nie czułam tego co czuję do Michała. Jeden raz myślałam, że Michał ma mnie jako dziewczynę na jedną noc. Było mi wtedy tak strasznie przykro. Mam ostry charakter, ale łatwo mnie zranić. Ja jak się zakocham to tak łatwo mi to nie przejdzie. Jestem bardzo uczuciową dziewczyną. W Michale na prawdę się zakochałam i nie wyobrażam sobie, żeby nie być z nim. Dzisiaj myślałam, że się załamie jak zobaczyłam ciebie i Michała, jak się przytulacie. Zrobiło mi się strasznie przykro, że mnie okłamał. Jedyne co mi przyszło do łowy to uciec. Ja staram się nie pokazać po sobie, że mnie coś rani. W głębi duszy jestem strasznie krucha. Nie chciałabym, żeby Michał mnie zostawił. Nie wiem co bym zrobiła bez niego. Ja go na prawdę kocham.
- Widzę po tobie, że go kochasz. On jest fajnym chłopakiem, ale czasami robi coś bezmyślnie. Znam go od dziecka i wiem jaki jest. Może coś zrobić i dopiero później do niego to dotrze, że zrobił coś źle. Gdyby coś się złego działo możesz mi o wszystkim powiedzieć. Pogadam z nim. On jest dla mnie jak brat. Jestem z niego dumna, że znalazł taką fajną dziewczynę jak ty.
- Jesteś bardzo miła. Dziękuje za to, że mi tyle o nim powiedziałaś. - przytuliłyśmy się i właśnie w tym momencie do kuchni wszedł Misiek.
- Co jest dziewczyny ? - zapytał
- Nic po prostu lepiej się poznałyśmy. - powiedziała Aga
- To fajnie myślę, że się zaprzyjaźnicie.
- Z pewnością. - powiedziałam.
- Tak. - uśmiechnęła się Aga.
- Dobra to co jedziemy do ciebie ?
- Okey, a masz wszytko ?
- Tak, chyba tak. - zaśmiał się Misiek. Podeszłam do niego i go pocałowałam.
- Za co to ?
- A co nie mogę ? - zapytałam
- Możesz. - powiedział i zaczął mnie całować.
- Dobra wy moje gołąbki, może gdzie indziej. - zaczęła się śmiać Aga.
- My się będziemy już zbierać.
- Miło było cie poznać, może pójdziemy jutro na jakąś imprezkę ? - zapytałam
- Z miłą chęcią, ale czy twój chłopak cie puści ? - zaśmiała się Aga
- Może iść z nami. - też zaczęłam się śmiać. - Chyba że go zostawimy w domu i zamkniemy.
- Oo dobry pomysł.
- Jak chcecie to ja was zamknę w domu. - zaczął się śmiać Michał
- No przecież żartujemy. - klepnęłam go w ramię.
- To bolało. - powiedział ze smutną miną.
- Pocałować?
- Tak. - powiedział jak małe dziecko.
- Ojej ale nie teraz. - pokazałam mu język, a Aga zaczęła się śmiać.
- O ty. - Michał chwycił mnie w pasie i przerzucił przez ramię.
- Ejjjj.
- Dobra Aga my już jedziemy, bo inaczej ona nie wyjdzie stąd sama. - zaczął się śmiać Misiek.
- Postaw mnie na ziemię. - Michał postawił mnie na ziemię i pożegnałam się z Agnieszką.
Wyszliśmy z mieszkania Michała i skierowaliśmy się do samochodu. Michał włożył torbę z ubraniami do tyłu a ja stałam koło samochodu.
- Nie wsiadasz ? - zapytał
- Mogę prowadzić ?
- Nie. - powiedział z tym swoim uśmieszkiem.
- To nie jadę tylko wracam do Agi.
- Dobra to łap. I nie pozabijaj nas.
- Dziękuję. - podeszłam do niego i dałam mu buziaka.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do mojego domu. Widziałam jak Michał na mnie patrzył, gdy tylko przyspieszałam. Lubię jeździć na prawdę szybko. Jak i na crossie tak i samochodem.
- Nie tak szybko.
- Co boisz się?
- Nie, ale nie chcę mandatu.
- Ja bym dostała mandat, a nie ty.
- No dobra boję się o moje auto.
- O ty. - przyspieszyłam i skręciłam w stronę mojego nowego domu, o którym Misiek nie wie. Jest on na obrzeżach miasta, więc nie ma tam dużego ruchu, a po za tym chcę pokazać ten dom Miśkowi.
- Gdzie jedziemy? Przecież twój dom jest w innym kierunku.
- Niespodzianka. - Michał się tylko na mnie popatrzył i uśmiechnął.
- A jaka to niespodzianka ? - powiedział z tym swoim seksi uśmiechem.
- Nie taka, jak myślisz zboczuchu. - pokazałam mu język i dodałam gazu.
- Oooo. - powiedział smutny.
- Debil. - zaczęłam się śmiać.
Droga do mojego domu mijała nam miło, bo śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Znaczy Michał się wygłupiał, bo ja prowadziłam. Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Podjechałam pod mój dom i zgasiłam samochód.
- Co my tu robimy ?
- To jest ta niespodzianka. To jest mój dom.
- Co ? Ty tu masz dom?
- No, rodzice kupili mi na 18 urodziny.
- Wiesz chcę ci coś powiedzieć.
- Co ?
- Widzisz tamten dom ?
- No widzę ładny i co ?
- To jest mój i Artura dom. Mieszkamy w nim, gdy jedziemy pojeździć na crossach. No i we wakacje.
- Co? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Właśnie się zastanawiałem czemu tu jedziemy, ale nie chciałem nic mówić.
- No to fajnie. Mamy domy obok siebie.
- Teraz pewnie Artek jest w nim, bo coś ostatnio mówił, że ma wolne i przyjedzie tu.
- Aha, pewnie jest z Leną.
- Ostatnio nam mówili, że jakieś dziewczyny będą się tu wprowadzać. - zaczął się śmiać.
- Co myślałeś, ze poderwiesz ? - zaśmiałam się
- I poderwałem. - zbliżył się do mnie i mnie pocałował.
- Dobra chodź do środka.
- Dobrze proszę pani, ale najpierw wiedzmy autem do garażu.
- To łap kluczyki, a ja idę otworzyć bramę i garaż.
Michał wjechał do barażu, a ja zamknęłam bramę i poszłam otworzyć dom.
- Bardzo ładny masz dom. - powiedział Misiek.
- Wiem, bo mój. - zaczęłam się śmiać
- Co robimy ? - Michał podszedł do mnie.
- Mówiłeś coś w trakcie jazdy.
- Aha czyli nie tylko ja jestem tu zboczuchem.
- No raczej Michałku. - powiedziałam i go pocałowałam.
- Chodź na górę. - wyszeptałam i pociągłam go za rękę.
- Już idę. I właśnie kocham cię. - powiedział i podniósł mnie jak pannę młodą.
- Ja ciebie też kocham.
------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że nie było wcześniej rozdziału, ale nie miałam czasu ani weny. Teraz dałam trochę dłuższy. Postaram się dodawać częściej rozdziały, bo są wakacje. Myślę, ze ten rozdział jest ciekawy.
Po kąpieli wyszliśmy z pod prysznica i owinęliśmy się ręcznikami.
- To co, śniadanie? - zapytał Michał
- Jasne, ale najpierw się ubiorę. - powiedziałam i wyszłam z łazienki.
- Jak dla mnie możesz zostać w tym. - Misiek pokazał na mój ręcznik
- No chyba nie. - powiedziałam i pokazałam mu język.
- Tak się chcesz bawić? Okey.
Michał chciał mnie złapać, ale szybko uciekłam z pokoju. Goniliśmy się po całym domu w samych ręcznikach jak małe dzieci. W końcu się zmęczyłam i dałam się mu złapać.
- Mam cię.
- Dałam ci się złapać, bo się zmęczyłam. - powiedziałam i pokazałam mu język.
- I tak złapał bym cię. - powiedział i pocałował mnie w usta.
- Dobra idę się ubrać i przyniosę ci jakieś ubrania od mojego taty.
- Zostawisz mnie samego? - Misiek powiedział to ze smutną miną.
- No dobra chodź. - chwyciłam go za rękę i poszliśmy do mojego pokoju.
Czasami na serio zachowujemy się jak dzieci, choć jesteśmy pełnoletni.
Stanęłam przed szafą i zaczęłam szukać czegoś wygodnego.
- A może ja ci coś wybiorę? - Michał objął mnie od tyłu i pocałował w policzek.
- Okey, ale coś wygodnego. - oddałam mu całusa.
Misiek puścił mnie i podszedł bliżej szafy. Zaczął wybierać mi ubrania. W końcu wybrał to:
Wzięłam swoją bieliznę i poszłam do łazienki. Szybko się przebrałam i wróciłam do Michała.
- Ładnie wyglądasz.
- Dziękuje, ale jeszcze się nie uczesałam.
- Dla mnie i tak jesteś piękna. - Michał podszedł do mnie i mnie pocałował.
- Koniec tych pieszczot, teraz ty się musisz ubrać.
Poszłam do pokoju taty i wyciągłam krótkie spodenki w których tata nie chodził i jakiś podkoszulek. Mój tata czasami chodził ubrany tak młodzieżowo, choć miał 41 lat. Wróciłam do Michała i rzuciłam mu ubrania.
- Proszę.
- Dziękuję - powiedział i zaczął się ubierać. Dopiero teraz zobaczyłam, że był w bokserkach.Gdy Misiek się ubierał ja rozczesałam włosy i spięłam je w luźnego koka.
Gdy się ubrał wróciliśmy na dół.
- To co jemy? - zapytałam
- Naleśniki.
- Oki.
Zabraliśmy się do roboty. Po niecałej godzinie siedzieliśmy i jedliśmy nasze śniadanie. Gdy zjedliśmy włożyliśmy talerze do zmywarki.
- To co teraz robimy? - zapytałam
- Oglądamy jakiś film?
- Dobra, tylko jaki?
- A jaki chcesz?
- Jakikolwiek tylko ciekawy. - powiedziałam i zbliżyłam się do Michała, żeby go pocałować.
- Może horror?
- Nie za wcześnie na horror ?
- Nie, możemy zasłonić okna i będzie ciemno. - powiedział i przytulił mnie do siebie.
Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Zasłoniłam okna i wróciłam do salonu. Michał siedział na kanapie z miską popcornu.
- Skąd masz popcorn?
- Zrobiłem. - uśmiechnął się do mnie.
- Fajnie. - powiedziałam i wzięłam sobie trochę popcornu.- To co w końcu oglądamy?
- Horror.
- A jaki?
- Zejście.
- Chyba będę się bać.
- Nie bój się będę przy tobie. - powiedział i przytulił mnie.
- Dobra włączaj ten film.
Zaczęliśmy oglądać. W niektórych momentach na serio się bałam. Michał cały czas mnie przytulał i całował w czoło jak małą dziewczynkę. Gdy się skończył, nie chciałam w ogóle się ruszać z kanapy. Nigdy się tak nie bałam. Na szczęście był przy mnie Michał.
- Ja dzisiaj nie zasnę. - powiedziałam przytulając się do Michała.
- Do wieczora dużo czasu.
- Weź, ja nigdy się tak nie bałam.
- No spokojnie, jak chcesz zostanę na noc.
- Zostań, bo na serio nie zasnę. - powiedziałam trochę się przy tym śmiejąc.
- A tak w ogóle to która godzina? - zapytał
- 14, a co?
- Nic, tylko jeśli mam zostać na noc to muszę jechać do domu po ubrania. - powiedział i pocałował mnie w usta.
- Nie zostawiaj mnie samej. - powiedziałam jak małe dziecko. Nie chciałam zostać sama w domu, bo po pierwsze bałam się po tym horrorze, a po drugie mógł przyjechać tu Sebastian.
- Pojedziesz ze mną księżniczko. - powiedział i przytulił mnie.
- To co zbieramy się ?
- Co ty taka szybka? - zaśmiał się Michał
- A co nie mogę ? - odpowiedziałam mu z uśmiechem na ustach.
- Nie tylko teraz jesteś szybka. - Michał wyszeptał mi do ucha. Dobrze wiedziałam o co mu chodzi.( domyślcie się.)
- Michał. - klepnęłam go w ramię.
- No co ? Tak jest. - pokazał mi język.
- O ty. - zaczęłam go łaskotać.
- Na serio chcesz tego? - Michał szybko się obrócił i tym razem on mnie łaskotał.
- Nie, Michał przestań. - mówiłam przez śmiech.
- Nie będę taki zły i przestanę.Chociaż jednak nie.
- Michał.
- A co za to będę miał?
- Buziaka.
- 10.
- Niech ci będzie, ale przestań. - nie mogłam wytrzymać ze śmiechu.
Michał przestał mnie łaskotać.
- To teraz moje buziaki.
- W co ? - powiedziałam, ale później pożałowałam tego pytania.
- Mam wymieniać?- Michał powiedział z uśmiechem na ustach i poruszył brwiami.
- Nie. - powiedziałam i szybko przysunęłam się do Miśka, żeby go pocałować.
Michał chwycił mnie i podniósł tak, że oplotłam się mu nogami wokół bioder. Całowaliśmy się chyba z 10 minut.
- To co jedziemy do ciebie? - zapytałam
- To chodź zbieramy się. - Michał postawił mnie z powrotem na ziemie.
- Idę jeszcze do pokoju po telefon.
- To idź, ja będę czekał w samochodzie.
- Okey. - pobiegłam po schodach do mojego pokoju. Wzięłam telefon i wróciłam na dół. Zamknęłam drzwi na klucz i wsiadłam do samochodu Miśka.
- Gotowa? - zapytał
- Tak. - uśmiechnęłam się zaczęłam sprawdzać SMS-y. Było kilka od mamy i od Leny.
Ruszyliśmy w stronę mieszkania Michała. Siedzieliśmy w ciszy, a ja nadal sprawdzałam telefon. Nagle dostałam SMS-a od jakiegoś nieznanego numeru. Otworzyłam go. Po przeczytaniu go przypomniało mi się wszystko co powiedział Sebastian.
- Zuza co się stało? Strasznie zbladłaś. - Michał złapał mnie za rękę.
- Przeczytaj. - wyszeptałam ze łzami w oczach.
" Cześć suko widzę, że znalazłaś sobie ochroniarza, ale nie martw się i tak cię dorwę. Dla mnie będzie przyjemnością zerżnąć cię, a dla ciebie nie koniecznie. Wiedz że sobie nie odpuszczę. S. "
- Co to jest? - Michał powiedział strasznie zdenerwowany.
- To jest SMS od Sebastiana. - powiedziałam to cicho, bo łzy zaczęły mi lecieć z oczu.
- Zabije sukinsyna. - Michał był strasznie wkurzony.
- Patrz na drogę. - powiedziałam ocierając łzy.
- Hej, nie martw się jestem przy tobie. - powiedział to już trochę spokojnie, ale wiedziałam, że w środku cały chodzi.
- Ja się go boję. - powiedziałam patrząc przed siebie. Łzy ciekły mi z oczu. Nie mogłam się uspokoić. Byłam strasznie przerażona tym co przeczytałam. Sebastian wie gdzie mieszkam, zna mój numer i wie, że jestem z Michałem. Znaczy, że Michał był u mnie ostatniej nocy, bo tak na prawdę to nie chodzimy jeszcze ze sobą.
- Może zostaniesz u mnie?
- Chciałabym, ale nie mogę, bo moi rodzice wychodzą ze szpitala. - powiedziałam patrząc na Michała. - Ty zostań u mnie.
- Nie będę przeszkadzał wam? Przecież mieszkasz z rodzicami i Leną.
- Nie będziesz. - uśmiechnęłam się do Michała choć nadal miałam łzy w oczach. Nastała cisza, było jedynie cicho słychać silnik samochodu.
- Wiesz, to trochę dziwne, bo nie jesteś moją dziewczyną, a tak dużo czasu razem spędzamy. Więc chciałem się ciebie zapytać czy zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał nieśmiało.
- Tak. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i mamy 15 rozdział. Trochę z opóźnieniem, bo mam teraz dużo nauki, bo jest wystawianie ocen i wgl. Myślę, że się podoba. :*****