czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozdział 1


Zbliżał się weekend, więc wraz z Leną miałyśmy wybrać się pojeździć na crossach.
- To, gdzie jedziemy tym razem ? - zapytałam
- Możemy tam, gdzie zawsze, bo jakoś nie chce mi się później szukać drogi powrotnej- zaśmiała się Lena
- No dobra, dobra. To o której wyjeżdżamy ? 
- O 8 będzie dobrze, a wrócimy o 15, bo wieczorem idziemy na imprezę.
- Okey, tylko tym razem nie zaśpij hehe- zaśmiałam się i poszłam do pokoju.
Postanowiłam, że się wykąpie i położę się wcześniej niż zawsze.
Następnego dnia
  Obudziłam się wcześniej niż mój budzik. Wstała, bo wiedziałam, że i tak długo mi zejdzie na zebraniu się. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Usiadłam na wannie i zaczęłam suszyć włosy. Po 15 minutach wyszłam i udałam się po moje ubrania. Wybierając się na crossy jakoś rewelacyjnie to nie można się ubrać, bo można sobie zrobić krzywdę. Przygotowałam wszystko co było mi potrzebne i stwierdziła że jeszcze się nie ubieram bo będzie mi nie wygodnie chodzić ponad godzinę ubranym w ochraniacze itd. Zeszłam na dół i zrobiła sobie śniadanie. Zjadłam je szybko i pobiegłam na górę żeby obudzić Lenę. 
- Wstawaj śpiochu ! - wbiegłam do jej pokoju i głośno krzyknęłam.
Lena zerwała się z łóżka i nie wiedziała co się dzieje.
- Co jest ? Co się dzieje ? Pali się czy co ?
- Nie, tylko przyszłam cię obudzić, żebyś nie zaspała, bo jest już 7:10, a sama powiedziałaś ze wyjeżdżamy o 8. - powiedziałam i usiadłam na jej łóżku.
- Nie, ja nie chce jeszcze wstawać - powiedziała i przykryła się kołdrą.
- Nie ma, niem. Wstajemy ! - wykrzyczałam i ściągałam z niej kołdrę.
- No dobra już wstaje.
Lena wstała i poszła do łazienki, a ja wróciłam do swojego pokoju i zaczęłam się ubierać. Szczerze mówiąc to nawet spoko się mieszka z rodzicami ale już wolałabym być we własnym domu. Moi rodzice wychodzą wcześnie do pracy i czasami w ogóle się z nimi nie widzę.
Po 15 minutach zeszłam już ubrana i zobaczyłam, ze Lena je śniadanie.
- WOW coś nowego, że ty już jesz śniadanie- powiedziałam i zaczęłam chichotać.
- No widzisz czasami jestem szybka- odpowiedziała i też zaczęła się śmiać. 
- Dobra idę wyciągnąć motory z garażu. 
Powiedziałam i wyszłam. Trochę ciężko się chodzi w takich butach, ale jakoś trzeba wytrzymać. Zeszłam do garażu i zaczęłam przygotowywać crossy do naszego co weekendowego wypadu. Wyprowadziłam je przed dom i wróciłam po kaski do garażu. Gdy wróciłam zobaczyłam, że Lena już stoi gotowa przy swojej królewnie ( tak nazywała swój moto ). Rzuciła jej kask, a sama ubrałam swój.
- To co jedziemy ? - zapytałam i wsiadłam na motor.
 Wyjechałyśmy z ogrodu i popędziłyśmy w stronę naszego stałego toru, gdzie wiele osób lubiących crossy spędza weekend. Jedynie tam mogłyśmy sobie spokojnie pojeździć, bo w naszej okolicy nie było innego terenu do jazdy.
 Za nie cały tydzień przeprowadzamy się z Leną do mojego domu, który dostałam od rodziców. Podobno są tam super tereny do jazdy na crossie. Nie byłam tam jeszcze, bo nie miałam okazji pojechać tam crossem. Dom jest piękny i duży. Lenie trochę to nie pasowało, że najpierw mieszka ze mną u moich rodziców, a później proponuje jej zamieszkać ze mną w domu, który dostałam na 18 urodziny. W końcu ją przekonałam. Bardzo się cieszę, że w końcu usamodzielnię się choć i tak wiem, że rodzice będą płacić za moje wydatki.
Dojechałyśmy na miejsce.
- Dobra to co, może jakiś wyścig ? Czy może nie ? - zapytałam.
- Okey, To o co się ścigamy i dokąd ?
- O to kto będzie płacił za naszą dzisiejszą imprezę. A i tak jak zawsze do tej górki, wiesz której. 
- Super mi to odpowiada.
- No to jedziemy - krzyknęłam i ruszyłam.
 Ścigałyśmy się z Leną już nie jeden raz. Wygrywałam często, choć Lenę nie tak łatwo jest prześcignąć, jak się już rozpędzi. Tym razem Lena prowadziła. Na samym końcu naszej trasy wyścigu jest górka, dzięki której zajebiście wysoko się leci nad ziemią. 
 Najpierw skoczyła Lena, a później ja. Było super. Stanęłam koło Leny i przybiłam jej piątkę. Zawsze tak robiłyśmy.
- Gratuluj. W końcu wygrałaś. - zaczęłam się śmiać.
- Jakie w końcu. Wygrywałam już z tobą nie jeden raz.
- No wiem, wiem, żartuje przecież.
- Chodź pojeździmy sobie chwile i wracamy do domu, bo trochę daleko jest.- powiedziała i ruszyła
- Okey - odpowiedziałam i ruszyłam za nią. 
 Lena pędziłam na swoim crossie. Ja też jechałam dość szybko, ale nie tak jak ona. Nagle za górki koło której jechałam wyjechał inny motor i wjechał mi w przednie koło. Przewróciłam się i byłam mega wkurzona na tego dupka. Wstałam i podniosłam swój motor. Chłopak, który wjechał we mnie stał jakiś metr ode mnie i chyba czekał aż wstanę. Byłam bardzo wkurzona. 
- Czy ciebie pojebało ? Patrz jak jeździsz ! - zapytałam wręcz wykrzyczałam.
- Nie. Sam patrz jak jeździsz.
- Wiesz do twoje wiadomości to ja patrzę ja jeżdżę - wykrzyczałam, a potem dodałam trochę spokojniej - a po drugie jestem dziewczyną, a nie chłopakiem. - i zdjęłam kask. 
Chłopak nic nie powiedział tylko patrzył na mnie jak wryty. Czu ja mam coś na twarzy ? 
- Co się tak patrzysz ? - zapytałam ....








No więc to jest pierwszy rozdział naszego opowiadania. Jestem bardzo ciekawa jak wam się podoba. Osoby które to przeczytają mogą zostawić komentarz było by nam wtedy bardzo miło. Dziękuję :) ♥♥♥♥♥♥♥


2 komentarze: