niedziela, 31 maja 2015

Rozdział 14

"- Oj bardzo.."

Seba cały czas mnie całował, ale ja właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie co ja robię. Odepchnęłam go lekko od siebie i wstałam.
- Nie, ja nie mogę. - powiedziałam.
- Jak nie możesz, jak możesz. - powiedziała i chciał mnie z powrotem pocałować.
Szybkim ruchem odsunęłam się od niego, a on upadł na łóżko.
- Wyjdź. - powiedziałam spokojnie. 
- Czemu? Będzie fajnie. - i znowu zbliżał się do mnie.
- Powtarzam wyjdź. 
- Czemu?
- Bo ja cię nawet nie znam, więc wyjdź.
- Możemy się poznać. - podszedł do mnie z taką miną jakby chciał mnie wzrokiem rozebrać.
- Albo skąd wychodzisz, albo pożałujesz tego, że tu przyszedłeś. - byłam mega wkurzona myślałam, że on jest inny.
- Ojej, a co mi zrobisz, jak nie wyjdę? No chodź zabawimy się.
- Wypier*alaj stąd! - Sebastian zbliżył się do mnie a ja uderzyłam go w twarz i kopnęłam go z kolanka, tam gdzie chłopaków boli najbardziej.
Sebastian upadł na podłogę i zwijał się z bólu.
- Jeszcze tego pożałujesz! - Seba wstał z podłogi i zszedł na dół. 
Poszłam za nim, żeby zamknąć drzwi. Nagle Sebastian odwrócił się do mnie.
- Zobaczysz kiedyś cię tak zerżnę, że na zawsze to popamiętasz. - Powiedział to mi prosto w twarz.
- Wynoś się stąd! - krzyknęłam i wypchnęłam go za drzwi.
Zamknęłam szybko drzwi i osunęłam się po nich na podłogę. Co za dupek. Myślałam, że on jest inny. Okazał się tylko chłopakiem, który chce mnie przelecieć. 
Siedziałam po drzwiami chyba z 20 minut i płakałam. Płakałam jak małe dziecko. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Przestraszyłam się, że to znowu Sebastian. Podniosłam się z podłogi i sprawdziłam kto to. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Michała.
- Zuza co się stało? - wszedł do domu i przytulił mnie.
- Nic. - opowiedziałam spokojnie i zamknęłam drzwi.
- Nie odbierałaś ode mnie i strasznie się przestraszyłem, że stało ci się coś, więc przyjechałem.
- Dobra opowiem ci wszystko. - i w tym momencie poleciały mi z oczu łzy. Michał przytulił mnie.
- Nie płacz. - uspokajał mnie, ale ja nie przestawałam.
Poszliśmy do salonu i usiadaliśmy na kanapie. Ja cały czas ocierałam łzy.
- Zuza nie płacz. Jestem przy tobie. Jesteś bezpieczna. - Michał przytulał mnie i ocierał mi łzy.
Gdy się uspokoiłam, opowiedziałam Michałowi co się stało. Widziałam, że się o mnie martwi. Co prawda nie rozmawialiśmy przez 2 dni, bo byłam na niego zła, ale teraz potrzebowałam, żeby ktoś mnie przytulił.
Michał bardzo się zdenerwował, gdy skończyłam opowiadać.
- Zabije gnoja!
- Michał spokojnie! Nic mi nie jest. - tym razem ja go uspokajałam.
- Niech go ja tylko dorwie. 
- Czemu się tak zdenerwowałeś?
- Bo mi na tobie zależy i nie pozwolę na to, żeby ktoś cię skrzywdził. - w tym momencie zobaczyłam, że Michałowi na mnie na serio zależy. Że potrafił by zrobić dla mnie wszystko.
Wstałam z kanapy i podeszłam do niego, bo on chodził po salonie.
- No już, spokojnie. - powiedziałam i stanęłam na palcach, żeby go pocałować.
Michał szybkim ruchem podniósł mnie i zaczął całować. Właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że jestem w rozciągniętym podkoszulku i samej bieliźnie.
Michał całował mnie. Gdy oderwał się ode mnie wyszeptał mi do ucha.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo się o ciebie martwiłem.
- Miło. Chodź, bo mi zimno. - Michał opuścił mnie na ziemie, a ja chwyciłam go za rękę i pociągłam na górę do mojego pokoju.
- Zostaniesz na noc? - zapytałam robiąc słodkie oczka.
- Jeśli mogę to z chęcią.
- Jestem sama w domu i boję się, bo nie ma kto mnie obronić. - powiedziałam tak słodko jak mała dziewczynka.
- No dobrze Zuziu zostanę, żeby cię pilnować. - Michał powiedział to tak zabawnie, że nie mogłam wytrzymać i zaczęłam się śmiać. Chłopak zrobił to samo.
- Dobra chodź spać, bo jest późno. - powiedział Michał, gdy się już uspokoiliśmy.
- Dobrze tatusiu. - powiedziałam i wskoczyłam pod kołdrę.
Michał zdjął podkoszulek i spodnie. I dołączył do mnie.
- Dobranoc mała. Słodkich snów. - wyszeptał mi do ucha. 
Obróciłam się do niego i położyłam się na jego klatce piersiowej. 
- Dobranoc. - powiedziałam i zamknęłam oczy.
Poczułam jak Michał mnie obejmuje. Przysunęłam się bliżej niego.
- Nawet nie wiesz, jak mi ciebie brakowało. - wyszeptał tak cicho, że ledwie usłyszałam.
- Mi ciebie też. - powiedziałam i zasnęłam. 

Obudziłam się dość wcześnie, albo po prostu mi się zdawało. Przetarłam oczy i ujrzałam mojego księcia z bajki. Michał tak słodko spał. Wzięłam telefon z szafki i zobaczyłam, że mam 10 połączeń nieodebranych od Michała, 2 SMS-y od Leny. Napisałam mi tylko, że nie będzie jej na noc i żebym się nie martwiła. 
Postanowiłam zrobić zdjęcie Michałowi. Zrobiłam mu chyba z 10 zdjęć, bo tak słodko wyglądał. Dodałam jedno nawet na instagrama." Mój słodki książę.:* ♥♥♥"
Położyłam się z powrotem i przytuliłam się do Miśka. Nie mogłam już zasnąć, więc patrzyłam na Michała jak śpi. Nagle się obudził i spojrzał na mnie.
- Hej księżniczko.
- Cześć mój książę.
- Jak się spało? - Michał zapytała się mnie i poprawi się na łóżku.
- A bardzo dobrze szczególnie, że miałam taką fajną poduszkę. - powiedziałam i przejechałam palcem po brzuchu Michała.
- Bardzo mi miło, że się wyspałaś na mnie. - uśmiechnął się do mnie.
- A tobie jak się spało?
- Bardzo dobrze szczególnie dlatego, że spała koło mnie taka mała istota jak ty. - poczułam, że robię się czerwona. Po prostu zawstydził mnie tym.
Poleżeliśmy chwile i porozmawialiśmy. 
- Dobra czas wstawać. - powiedziałam i miałam już wstawać, ale Misiek złapał mnie za rękę.
- Mi się tak dobrze leży. - pociągnął mnie z swoją stronę tak, że leżeliśmy twarzami do siebie. Wystarczyło się lekko przesunąć i mogłam go pocałować. Tak też zrobiłam. Po chwili powiedziałam.
- Dobra to teraz wstawaj.
- Nieee. - powiedziała Michał robiąc smutną minę.
- No wstawaj, wstawaj, bo pójdę się sama kąpać. - powiedziałam i puściłam mu oczko.
- Jeśli tak to wstaję. - Michał zerwał się z łóżka, a ja zaczęłam się śmiać.
- Ty tylko o jednym. - zaśmiałam się
- Ja myślę tylko o tobie. - powiedział i pocałował mnie. - To co z naszą kąpielą? - dodał.
- Chyba z moją, bo ja idę się kąpać, a ty czekasz tu spokojnie aż skończę. - powiedziałam i pokazałam mu język. Lubiłam się z nim droczyć.
- Oj nie,nie,ja biorę kąpiel z tobą. Mnie tak łatwo się nie pozbędziesz. - zbliżył się do mnie i zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się jak głupia. 
- Przestań. - mówiłam przez śmiech.
- Przestanę jak wykąpiesz się ze mną. - o ten szantażysta. Michał śmiał się ze mnie,bo wiłam się po łóżku jak wąż. Z pewnością miał też widoki, bo moja bluzka podciągła mi się aż do piersi. 
- Dobrze, już dobrze, ale przestań mnie gilgotać. - już nie mogłam wytrzymać.
Michał przestał.
- Grzeczna dziewczynka. - zaczął się śmiać.
- Oj chyba nie. - wstałam z łóżka i popchnęłam go na nie.
Tym razem to ja usiadłam na nim i zaczęłam go łaskotać. Michał śmiał się jak głupi, ale też nie dawał za wygraną, bo chciał mnie obrócić tak żeby on był nade mną. 
- Nie tak szybko mój drogi. - zaczęłam się śmiać.
W końcu nie wytrzymałam i Michał jednym ruchem przewrócił mnie tak, że był nade mną.
- I co teraz? - uśmiechał się.
- Nie wiem. - powiedziałam i chciałam się wyrwać z tego uścisku, bo trzymał mi nadgarstki na głową.
- Będziesz grzeczna? - zapytał się mnie tak uwodzicielsko. 
 Patrzyłam się tylko na niego i podziwiałam jego umięśnione ciało.
- To jak?
- Zastanowię się. - chciałam się podroczyć trochę z nim.
- Tak? Jak chcesz. - drugą ręką zaczął mnie łaskotać.  Zaczęłam się strasznie rzucać, ale nic to nie dawało, bo Misiek siedział na mnie.
- No dobrze będę grzeczna. - powiedziałam przez śmiech.
- Dobra to koniec tej zabawy. - Michał nachylił się nade mną i namiętnie mnie pocałował.
- Jesteś tak słodka, gdy tak leżysz. - wyszeptał mi do ucha.
- A ty taki seksowny, gdy tak siedzisz nade mną. - wyszeptałam do jego ucha uśmiechając się przy tym.
- Miło słyszeć. I po za tym masz fajną bieliznę. - powiedział schodząc ze mnie.
- O ty. - rzuciłam go poduszką.
- Nie zaczynaj, bo się nigdy nie wykąpiesz. - zaśmiał się.
- No dobra to chodź do łazienki. - wstałam z łóżka i poszłam tam gdzie mówiłam.
- Prysznic czy wanna? - powiedziałam uwodzicielsko.
- Prysznic. 
Zaczęłam ściągać bluzkę, gdy poczułam ręce na moich biodrach. 
- Nie bój się. - wyszeptał mi do ucha.
Zdjęłam bluzkę i wzięłam się za bieliznę. Majtki zdjęłam sama a stanik zdjął mi Michał. Weszłam do kabiny i spojrzałam na Michała.
- Nie kąpiesz się? - zapytałam
- Mnie nikt nie rozbierze? - zapytał 
- Nie. - powiedziałam i pokazałam mu język.
Po chwili dołączył do mnie Michał.
- Jednak sam się rozebrałeś.
- Nie miałem wyjścia. - powiedział i zasunął drzwi od kabiny.
Michał zaczął mnie całować, ale przez przypadek włączyłam ręką wodę i przerwało nam to nasz pocałunek.
- Ty niezdaro. - zaśmiał się Misiek i kontynuował co zaczął

















------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry za to, że dopiero teraz dodaję rozdział, ale nie miałam czasu przez ten tydzień. Miałam dużo nauki i innych zajęć, a Ani nie chciało się pisać. Myślę, że się podoba.:*

piątek, 22 maja 2015

Rozdział 13

"Otuliłam się swoją kołderką i zasnęłam."

 Obudziłam się o 9, a raczej obudził mnie hałas dobiegający z dołu.Wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Zobaczyłam, że Lena robi śniadanie, a raczej próbuje zrobić.
- Musisz się tak tłuc? - powiedziałam wchodząc do kuchni.
- Nie, myślałam, że cię nie obudzę.
- Ale jednak obudziłaś. A co dobrego zrobiłaś?- zapytałam, bo byłam mega głodna.
- A naleśniki.
- Mhymm pycha.
- To siadaj i jedz. Ale wiesz schodząc na dół mogłabyś się ubrać.- zaśmiała się Lena.
 Dopiero teraz zobaczyłam, że jestem w samej bieliźnie.
- A może mi tak wygodnie? - zaśmiałam się.
- No dobra jedz, a nie gadaj.
- Dobrze mamusiu. - zaśmiałam się, a Lena razem ze mną.
Dzisiaj jadę do rodziców zawieść im ubrania i muszę jechać jeszcze do firmy, bo trzeba podpisać jakieś papiery, a rodzice nie dadzą rady, więc muszę zrobić to ja.
 Po śniadaniu poszłam do pokoju. Ubrałam szlafrok i wzięłam moją torbę, żeby spakować ubrania dla mamy i taty. Poszłam do ich sypialni i wybrałam im kilka ubrań. Włożyłam je do torby i poszłam do swojego pokoju.
Postanowiłam, że ubiorę się elegancko, bo w firmie moich rodziców wszyscy tak się ubierają. Wybrałam to:



 Mogłam wybrać coś innego, ale nie chciało mi się jakoś za bardzo stroić.
Zrobiłam sobie jeszcze makijaż.



 Wyszłam z pokoju i poszłam do Leny.
- I jak?
- WOW, a gdzie ty idziesz ?
- Najpierw jadę do mamy i taty, a później do ich pracy podpisać coś.
- Wyglądasz jak szefowa. Sexi szefowa. - zaśmiała się Lena
- Oj miło mi. - też się zaśmiałam.
- Na którą masz być w firmie?
- Za dwie godziny mam tam być.
- To jedź, bo nie zdążysz.
- Zdążę ty się nie martw.  - powiedziałam i klepłam ją w rami - Dobra to ja jadę paa.
- No paa.
 Wyszłam z domu i wsiadłam do mojego samochodu. Lubiłam moje BMW choć mało kiedy nim jeździłam, bo nie miałam takiej potrzeby albo chciałam się napić, więc nie mogłam jezdzić.
 Po 30 minutach byłam pod szpitalem. Wzięłam torbę z ubraniami i poszłam na salę, gdzie leżeli moi rodzice.
- Cześć. - powiedziałam wchodząc.
- O cześć Zuza, jak dobrze cię widzieć. - powiedziała moja mama.
- Mi was też miło widzieć całych i zdrowych.
- Co ty taka wystrojona? - zapytała się mnie tata
- Przecież idę dzisiaj podpisać jakieś papiery do waszej firmy. - tata to zawsze o czymś zapomni.
- A no tak, zapomniałem. Tylko przeczytaj zanim podpiszesz.
- Wiem tato.
 Porozmawiałam chwile z rodzicami i pojechałam do ich firmy. Od szpitala był spory kawałek drogi do pokonania, więc musiałam się pośpieszyć.
Zdążyłam w samą porę. Weszłam do dużego budynku i  poszłam do recepcji.
- Dzień dobry ja jestem.....- nie dokończyłam, bo recepcjonistka mi przerwała.
- Dzień dobry, pani jest Zuzanna Kwiatkowska. Proszę za mną. - omg aż tak jestem znana.
 Poszłam za panią Izą, bo tak miała na imię. Wsiadłyśmy do windy i wjechałyśmy na 8 piętro.
- Proszę tutaj. - pokazała na drzwi.
 Otworzyłam je i zobaczyłam wielką salę konferencyjną. Pamiętam jak byłam mała i byłam tu parę razy z mamą. Bawiłam się tu, ale wtedy inaczej to wyglądało. Ta sala nie była, aż tak nowoczesna.
 Usiadłam na krześle.
- Przynieść pani coś do picia?
- Proszę mówić mi Zuza, a ni pani, bo chyba jesteśmy w podobnym wieku i jakoś niekomfortowo się czuję. - powiedziałam, bo na serio dziwnie było słyszeć od osoby w moim wieku słyszeć, jak do mnie mówi pani.
- Ale ja tak nie mogę.
- Jak nie możesz jak możesz. Mów do mnie Zuza i koniec.
- Dobrze Zuza, to co podać?
- Wystarczy woda.
- Dobrze.- Iza wyszła i po chwili wróciła ze szklanką wody
- Proszę.
- Dziękuję Iza. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
 Iza wyszła, a ja zostałam sama w sali. Wstałam od stołu i podeszłam do wielkiego okna. Były z niego piękne widoki.
 Nagle usłyszałam otwieranie drzwi. Odwróciłam się i zobaczyłam w nich młodego mężczyznę w garniturze.
- Dzień dobry. - powiedział.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam i podeszłam do stołu.
- Jestem Sebastian Zimoń.
- Zuzanna Kwiatkowska.
- Miło poznać. Przyjechałem, aby podpisać umowę z pani firma.
- Niestety nie moją, ale moich rodziców. - powiedziałam z uśmiechem.
- To przepraszam.
- Nic się nie stało. Proszę usiąść. - pokazałam na krzesło przy wielkim stole do konferencji.
 Nie mogłam się skupić na niczym, bo Sebastian był bardzo przystojny. Miał takie hipnotyzujące spojrzenie. Był chyba w moim wieku albo trochę starszy.
- No więc tak niech pani przeczyta umowę i podpisze.
- Proszę mówić do mnie Zuza, nie lubię jak ktoś mówi do mnie pani. - powiedziałam z uśmiechem. No i znowu te jego oczy i ten uśmiech.
- Dobrze pani Zuzo. - zaśmiał się.
 Zaczyna mi się bardziej podobać choć go nie znam .
 Zaczęłam czytać umowę. Była nudna, ale musiałam ją przeczytać. Co kilka minut zerkałam na Sebastiana.
 Po przeczytaniu odłożyłam ją na stół.
- Czy umowa odpowiada waszej firmie?
- Z tego co mi wiadomo moi rodzice godzą się na takie warunki, więc nie mam żadnych zastrzeżeń do tej umowy panie Sebastianie. - chciałam mu zrobić na złość i zaczęłam mówić do niego na pan.
- Dobrze pani Zuzanno. - widzę że on też będzie się ze mną droczył.
- Okey, to gdzie mam podpisać panie Sebastianie ? - czas zabawę zacząć
- Tutaj proszę pani.- podpisałam i popatrzyłam mu w oczy.
- Gdzieś jeszcze proszę pana?
- O tutaj jeszcze prze pani. - widzę że nie tylko ja się tu dobrze bawię, bo Sebastian też cały czas się uśmiecha.
 W końcu wszystko podpisałam.
 Wyszliśmy z sali równocześnie.
- Gdzie pani się teraz wybiera? - zapytała z uśmiechem na ustach. Wiedział, że nie lubię jak się tak do mnie mówi.
- Najbardziej prawdopodobnie do domu, a pan?
- Na kawę i chciałbym żebyś mi potowarzyszyła. To co pójdziesz ze mną na kawę?
- Z chęcią. I widzę, że nie jestem już pani. - zaśmiałam się
- Po pracy jak najbardziej nie muszę ci mówić na pani. - zaśmiał się.
- Okey to chodźmy.
 Wyszliśmy z firmy i poszliśmy do kawiarni. Zasiadaliśmy przy stoliku i zamówiliśmy kawę i ciastka.
- To czym się zajmujesz na co dzień?
- Jak na razie to niczym. Skończyłam szkołę i szukam pracy.
- Aha, sorry,że zapytam to ile masz lat?
- 19.
- Ooo ja mam 21 i pracuję w firmie moich rodziców.
- Praca u moich rodziców mnie nie kręci. - zaśmiałam się. - Jestem za bardzo rozrywkowa.
- Ja muszę pracować.
- Czemu? Ja jak czegoś nie chcę to nie robię tego. Nikt mnie nie zmusi do czegoś czego nie chcę.
- Moi rodzice są jak to można określić tacy " eleganccy". A ze ja jestem ich jedynym synem to muszę być przykładnym dzieckiem. Choć i tak taki nie jestem. - zaśmiał się
- Czyli tylko grzeczny przy rodzicach?
- A  żebyś wiedziała.
- U mnie jest na luzie. Imprezuje kiedy chcę i tyle.
- Niegrzeczna z ciebie dziewczynka.
- I to bardzo. - zaśmiałam się.
 Porozmawialiśmy jeszcze chwilę i miałam się już zbierać.
- Ty już idziesz ?
- Tak muszę wracać do domu.
- Podasz mi swój numer telefonu?
- Pewnie.
 Podałam mu numer.
- To do zobaczenia kiedyś tam. - zaśmiałam się
- No to paa. - przytulił mnie i pocałował w policzek.
- Paa. - odwzajemniłam gest.
 Wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu. Była już 17, dość długo byłam w kawiarni. Bardzo miło mi się rozmawiało z Sebastianem. Fajny z niego chłopak.
 Zaparkowałam samochód w garażu i weszłam do domu.
- Już jestem. - krzyknęłam, ale nie usłyszałam żadnej odpowiedzi.
 Weszłam do kuchni i zobaczyłam kartkę.
" Poszłam z Artkiem na imprezę, nie martw się o mnie. Nie wiem czy wrócę na noc. Buziaczki :** Lena "
 No nieźle, mnie nie ma w domu a ta już na imprezę się wybiera.
Byłam zmęczona więc poszłam do łazienki i nalałam sobie wody do wanny.   Zdjęłam ubrania i weszłam do niej.
 Po chyba 2 godzinach wyszłam z niej bo zrobiła się już zimna. Owinęłam swoje ciało w ręcznik i zeszłam zrobić cobie coś do jedzenia. Gdy skończyłam jeść wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżko. Normalnie nogi mi odpadały. Nigdy nie chodziłam całego dnia w butach na obcasach. Leżałam chwile i nagle usłyszałam dźwięk przychodzącego SMS'a. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam jakiś nieznany mi numer. Otworzyłam go.
" Dobranoc śliczna :* Pan. S "
 Teraz zorientowałam się że to Sebastian pisze. Postanowiłam mu odpisać.
" Jeszcze nie idę spać proszę pana. "
" Myślałem, że pani śpi o tej porze. "
" Jeszcze wczesna godzina jest. "
" No ja niestety sam śpię dzisiejszej nocy. "
" Ja też więc witaj w klubie."
"  To wpadaj będziemy spać razem. "
" Widzę ,że pan niegrzeczny się stał."
" Biorę przykład z pani"
" To zapraszam do mnie."
 Pisałam z nim jeszcze chwile.Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi. 
- No hej. - był to Seba. - Mówiłaś żebym wpadł więc jestem.
Seba wszedł do środka i zbliżył się do mnie.
- Hej. - powiedziałam po chwili.
- To co idziemy spać? - zapytał z uśmiechem.
- To chodź. - chwyciła go i pociągłam w stronę schodów.
 Gdy byliśmy koło mojego pokoju i Sebastian nagle mnie obrócił i zaczął całować.
 Weszliśmy do mojego pokoju i kontynuowaliśmy to co zaczęliśmy.
- Ty niegrzeczny. - zaśmiałam się
- Oj bardzo..









----------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 13 rozdział. Jest dłuższy, bo tak jakoś dostałam weny :P Trochę się pozmieniało, ale czy na długo? Zobaczymy. Myślę, że się podoba.♥♥♥

wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 12

"Po 8 drinkach urwał mi się film."

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Przetarłam oczy i zobaczyła, że nie jestem w swoim pokoju. Rozejrzałam się i zobaczyła, że moje ubrania są powieszone na wieszaku. Dopiero teraz zauważyłam, ze jestem w bieliźnie.
Gdzie ja w ogóle jestem? Czy tej nocy wydarzyło się coś czego ja nie chciałam? W głowie miałam masę pytań.
W końcu wstałam. Zobaczyłam jakiś podkoszulek na podłodze i go ubrałam. Otworzyłam drzwi i zeszłam po schodach na dół. Nikogo nie było. W kuchni na blacie zobaczyłam kartkę. Było na niej napisane coś.
" Hej Zuza, ja poszedłem do pracy jeśli jesteś głodna to czuj się jak u siebie w domu. Artek. "
Artek? Co ja tu robię? 
Poszłam do pokoju i ubrałam się w swoje rzeczy. Wzięłam swój telefon i od razu wybrałam numer do Artka.
- Halo
- Siema Artek tu Zuza wiesz chciałam z tobą porozmawiać.
- O hej, ja właśnie z tobą też.
- Mam jedno ważne pytanie.
- Jakie?
- Czy my ... ze sobą...no.....yyyy spaliśmy ?
- Nie, coś ty ! Zaraz będę w domu to ci wszystko wyjaśnię.
- Okey, to paa
- No paa
Ohh ale mi ulżyło. Ja przez chwile myślałam, że ze sobą spaliśmy. Chyba na serio zaszalałam. Muszę zadzwonić do Leny, bo pewnie martwi się o mnie.
- O Zuza, gdzie ty jesteś?
- A może jakieś hej.
- No hej, ale gdzie jesteś?
- Spoko wszystko jest dobrze. Jestem u Artura. Muszę z nim coś wyjaśnić.
- Czy wy coś ten teges ?
- Nie ! Coś ty!
- To dobrze. Za ile będziesz w domu ?
- Nie wiem napisze ci.
- Okey to pa
- Pa 
Rozłączyłam się i zeszłam na dół. Szczerze mówiąc to Artek miał podobny dom do tego mojego, w którym za nie długo zamieszkam. Miałam się już przeprowadzać, ale rodzice mieli wypadek i jakoś nie chciałem ich opuszczać.
Po 15 minutach przyszedł Artek.
- Hej Zuza
- O hej
- To o czym chciałaś pogadać ? 
- O wczoraj, bo jakoś nic nie pamiętam.
- No trochę zabalowałaś hehe
- Trochę to chyba mało powiedziane - zaśmiałam
- Hehe no
- A jak ja się u ciebie znalazłam ?
- Byłem z kumplami w klubie i spotkałem ciebie. Zauważyłem, ze jesteś już nieźle pijana. Michał też był i chciał cię nawet wziąć do domu, ale powiedziałem, że odwiozę cię do twojego domu. Jechaliśmy taksówką i ty zasnęłaś, a że nie miałem kluczy do twojego domu to wziąłem cię do siebie. I nic między nami się nie wydarzyło. Nie musisz się martwić.
- A jak to się stało, że spałam w bieliźnie?
- Spokojnie sama się rozebrałaś. Bo ja cię zostawiłem w pokoju i poszedłem do swojego. Jak przyszedłem to twoje ubrania leżały na podłodze. Więc je powiesiłem i zostawiłem cię samą. To tyle.
- Aha, to dobrze. Ja będę się zbierać, Bo Lena się o mnie martwi.
- A właśnie podałabyś mi jej numer.
- Spoko.
Podałam mu numer Leny i wyszłam od Artka. Zamówiłam taksówkę i wróciłam do domu. Po 20 minutach byłam na miejscu.
- Już jestem. - krzyknęłam wchodząc do środka.
- To dobrze i jak ?
- Co jak?
- Co się wczoraj działo?
Opowiedziałam je wszystko po kolei.
- A no i dałam mu twój numer telefonu.
- Tak?
- Yhymm. Podoba ci się co nie ? - zapytałam
- Tak i to bardzo.
- Ty jemu też.
- Powiedział ci tak?
- Nie, ale to widać.
- Oooo
- Dobra idę się przebrać. - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju.
Poszukałam czegoś wygodnego.

Przebrałam się i wróciłam do Leny.
- To co robimy? - zapytałam
- Oglądamy film.
- Okey.
Przygotowałyśmy z Leną popcorn i zasiadłyśmy na kanapie. Oglądałyśmy jakąś komedie.
Gdy się skończyła była już 21. Postanowiłam że wykąpie się i położę spać. Jak pomyślałam tak tez zrobiłam. Dzisiaj w ogóle nie myślałam o Michale i dobrze. 
Otuliłam się swoją kołderką i zasnęłam.








---------------------------------------------------------------------------
I jest kolejny rozdział. Napisałam go bo mi się nudziło. Myślę że się podoba. Jutro nie wiem czy dodam, ale chcę nadrobić poprzedni tydzień :) Komentarze mile widziane:*** ♥♥♥♥♥☺☺☺☺

poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział 11



"Oplotłam się mu wokół bioder, a on chwycił mnie za pupę i poszedł na górę do mojego pokoju. "


Położył mnie na łóżku i zaczął całować. Nagle zadzwonił jego telefon. Ktoś to ma wyczucie czasu. Michał przestał mnie całować i sięgnął do kieszeni spodni. 
- Sorry muszę odebrać.- wziął telefon i wyszedł z pokoju.
Byłam bardzo ciekawa kto dzwoni do niego. Wiem, że nie ładnie podsłuchiwać, ale ciekawość wygrała.
Podeszłam do drzwi i zaczęłam słuchać.
- Za 20 minut będę. Wytrzymasz jeszcze chwile bez zemnie? Ja też tęsknię. No paa misia.
Skończył rozmowę, a ja szybko podbiegłam do łóżka. 
- Wiesz ja będę musiał się zbierać, bo muszę pomóc Arturowi, bo się przeprowadza. - powiedział, ale ja i tak wiedziałam, że to nie dzwonił Artek. Jaki chłopak do kolegi mówi misia. To chore, ale muszę udawać, że nie słyszałam jego rozmowy.
- No szkoda. Odprowadzę cię.- powiedziałam i  wstałam z łóżka.
W tej chwili chętnie bym go uderzyła, ale nie jestem pewna z kim gadał. A jeśli na serio on chce mnie tylko przelecieć? Przestałam rozmyślać, bo doszliśmy do drzwi.
- No to pa mała. - chciał mnie pocałować, ale się odsunęłam.
- Paa. - powiedziałam i zamknęłam drzwi. Oparłam się o nie i osunęłam się na ziemie. Schowałam twarz w ręce i po prostu się rozpłakałam. Przy nim udawałam twardą, ale teraz zrozumiałam, że jemu zależy tylko na tym, żeby przespać się ze mną i tyle.

W końcu wstałam z ziemi i otarłam łzy. Jestem twarda i nie będę beczeć przez jakiegoś dupka.
Poszłam do swojego pokoju i stwierdziłam, że pójdę pobiegać.Wybrałam to: 
Przebrałam się i wyszłam z domu.
Biegłam przed siebie. Chciałam zapomnieć o tym co się stało. Lena nic na szczęście nie słyszała, bo spała. Czemu on okazał się takim dupkiem? Nie chcę mieć z nim nic do czynienia. Po prostu zapomnę o nim i tyle.
Po godzinnym biegu wróciłam do domu. Lena była w kuchni.
- Hej. - powiedziałam wchodząc do kuchni.
- Hej, gdzie byłaś?
- A biegałam.
- Czemu mnie nie obudziłaś, też bym sobie pobiegała.
- Tak słodko spałaś nie chciałem cię budzić. - musiałam skłamać. Nie chciałam, żeby się o mnie martwiła.
- Zuza stało się coś, bo jakoś dziwnie się zachowujesz ?
- Nic wszystko jest w porządku. - czy ona na serio widzi po mnie, że jest źle. Że Michał okazał się chłopakiem, który chce mnie zaliczyć i zostawić. 
- Powiedz mi. Jestem twoją przyjaciółką.Coś z Michałem. - brawo Lena, trafiłaś w samo sedno sprawy.
Powiedzieć je czy nie ? W głowie miałam tysiąc myśli. W końcu stwierdziłam, że jej powiem.
- Tak chodzi o Michała.
- Co ten bydlak ci zrobił?
- Nic, ale... - i w tym momencie już nie wytrzymałam. Rozpłakałam się jak małe dziecko i przytuliłam do Leny.
- Nie płacz, mała, wszystko będzie dobrze.- przytuliła mnie mocniej.
- Chodź opowiem ci wszystko. - poszłyśmy do pokoju i usiadłyśmy na moim łóżku.
Opowiedziałam jej wszystko po kolei.
- Jak go dorwę to mu nogi z dupy powyrywam. 
- Szybciej to ja go dorwę. - zaśmiałam się. Lena powiedziała mi, żeby się nie przejmowała takim debilem. Teraz miałam już dobry humor.
- Jedziemy dzisiaj do twoich rodziców ?
- Jasne, to chodźmy się zbierać i jedźmy do szpitala. - powiedziałam i wystałam z łóżka. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać ubrań. Do szpitala nie muszę się jakoś stroić, więc ubrałam to:


Związałam włosy i byłam gotowa. Poszłam do Leny do pokoju i zobaczyłam, że jest już gotowa.
- No to chodźmy.
Pojechałyśmy do szpitala.
Porozmawiałam z mamą i tatą. Po 3 godzinach wróciłam z Leną do domu. Moi rodzice wyjdą dopiero za tydzień, ale jest już u nich wszystko w porządku.
Była 15. Zrobiłam z Leną obiad i go zjadłam.
- Dobre było. - powiedziała moja przyjaciółka
- No pycha, to co robimy?
- Idziemy na imprezę ?
- Z chęcią.
- To chodź wybierzemy coś dla mnie i dla ciebie.
Poszłyśmy najpierw do mnie do pokoju i wybrałyśmy dla mnie ubrania. 

Później wybrałyśmy coś dla Leny.

Zrobiłyśmy sobie takie same makijaże.

I byłyśmy gotowe.
Zrobiłyśmy sobie zdjęcie i ja wstawiłam je na instagrama. " Czas zaszaleć :* ♥♥"
- No to idziemy. - powiedziałam
Wyszłyśmy i pojechałyśmy taksówką do naszego ulubionego klubu.
Postanowiłam, że dzisiaj na serio zaszaleję. Od razu zamówiłam na drinki i zaczęłam się dobrze bawić. 
Po 8 drinkach urwał mi się film.




-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry za to, że nie było wcześniej rozdziału, ale miałyśmy dużo nauki. W tym tygodniu postaram się dodać z 1-3 rozdziałów. Myślę, że się podoba.Komentarze mile widziane :* ♥♥♥♥


sobota, 9 maja 2015

Rozdział 10

"Popatrzyłyśmy się na siebie i zaczęłyśmy się śmiać gromkim śmiechem."
Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do domu. Po 15 minutach byliśmy w domu. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
- To co jemy ? - zapytałam
- Zamówmy pizzę. 
- Okey to ty dzwonisz - powiedziałam i poszłam do kuchni. Lena zadzwoniła i zamówiła pizzę. Ja zrobiłam dwie herbaty i podałam jedną z nich Lenie. 
- Tak bardzo się cieszę, że moim rodzicom nic nie jest.
- Ja też się cieszę.
Nagle zaczął dzwonić mój telefon. Zobaczyłam na wyświetlacz i zobaczyłam, że to Michał. Wyciszyłam telefon i schowałam go do kieszeni. 
- Kto dzwonił ?
- Nikt teraz ważny.
- Michał?
- Tak, ale nie chcę teraz z nim rozmawiać.
- Stało się coś ? 
- Nie, po prostu nie znamy się za bardzo, a on tak się można powiedzieć narzuca. Chciałabym go lepiej poznać.
- Może on się po prostu martwi o ciebie i twoich rodziców.
- Nawet ich nie zna.
- To nie wiem, może bardzo zależy mu na tobie.
- Albo chce tylko mnie przelecieć - powiedziałam i usłyszałam dzwonek do drzwi. Wzięłam portfel i poszłam otworzyć. Był to dostawca z naszą pizzą.
- Dzień dobry. - powiedziałam
- Dzień dobry, proszę pani pizzę.
- Dziękuję, ile mam zapłacić ?
- 30 zł się należy. 
- Proszę - podałam mu pieniądze. Kojarzyłam go skądś. - My się czasem nie znamy ? - chłopak popatrzył się na mnie i się uśmiechnął.
- Właśnie też mi się zdawało, że cię znam. O już sobie przypominam, ty jesteś koleżanką Michała.
- A no tak ty jesteś Artek.
- Tak, miło mi cię widzieć. - powiedział i w tej chwili podeszła do mnie Lena.
- O właśnie Lena poznaj Artka, kumpla Michała. - pokazałam na chłopaka.
- Hej, Lena jestem.
- Hej, Artur. - podał jej rękę i uśmiechnął się.- Dobra ja muszę już spadać, bo mam jeszcze dużo zamówień.
- No spoko. Miło było cię znowu zobaczyć. - powiedziałam
- Mi tez było miło. No i miło też cię poznać Lena. - uśmiechnął się do Lenki.
- No mi też miło było cię poznać. - Lena uśmiechnęła się do Artka. Patrzyła się na niego jakoś dziwnie, tak samo patrzyła na Michała. Chyba się jej spodobał.
- No to pa dziewczyny. - Artek pożegnał się jeszcze raz i odszedł. Ja z Leną wzięłam pizzę i weszłam do domu. Poszłam do salonu i położyłam pizzę na stoliku. Lena przyniosła ketchup i usiadła na kanapie.
- No to jemy. - powiedziała i wzięła jeden kawałek.
- Widzę, że jesteś bardzo głodna. - zaśmiałam się
- No raczej. - powiedziała z pełnymi ustami, a ja zaczęłam się śmiać. Wzięłam kawałek i też zaczęłam jeść.
Po 15 minutach zjadłyśmy całą pizzę.
- To co robimy ? - zapytała Lena
- Jest dopiero 14 to może jedziemy na crossy. - zaproponowałam
- Okey to chodźmy się zbierać. - powiedziała i wstała z kanapy.
Zrobiłam to samo i poszłam do swojego pokoju. Spojrzałam na swojego Iphona i stwierdziłam, że jest mi nie potrzebny, gdy będziemy jeździć i zostawiłam go na szafce. Przebrałam się w specjalne ubrania i zeszłam do garażu. Lena już wyciągała crossy. Wzięłam swój kask i go założyłam. 
Otworzyłam bramę i wróciłam do swojego crossa.
- No to jedziemy. - powiedziałam i ruszyłam.

2 godziny później

Wróciłam z Leną z naszej wyprawy i od razu poszłam do swojego pokoju. Byłam mega zmęczona. Zdjęłam ubrania i poszłam do łazienki. Nalałam wody do wanny i zanurzyłam się w niej. Po 20 minutach wyszłam z wanny i owinęłam się białym bawełnianym ręcznikiem. Wróciłam do pokoju i postanowiłam sprawdzić co się dzieje na fb i ig no i na snapie. Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam, że mam 10 wiadomości i 30 połączeń nieodebranych od Michała. Zaczęłam czytać wiadomości od niego. Pierwsze wiadomości brzmiały tak :
" Czemu ode mnie nie odbierasz ? "
" Stało się coś ? " itd.
A ostatnie tak :
" Zuza oddzwoń do mnie."
" Zuza martwię się o ciebie, proszę oddzwoń. " itd.
Stwierdziłam, że nie będę oddzwaniać tylko położę się spać. Zrobiłam sobie zdjęcie na snapa z dopiskiem " To był dzień :)". Dodałam to zdjęcie też na ig. Odłożyłam telefon na szafkę i poszłam ubrać piżamę. Gdy się już ubrałam położyłam się spać. Byłam tak zmęczona, że zaraz zasnęłam. 

Następnego dnia 

Obudziłam się o 9. Wstałam i zeszłam na dół. Lena jeszcze spała. Zrobiła sobie płatki z mlekiem i je zjadłam. Miałam już wychodzić na górę, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Zobaczyłam w nich Michała.
- Myślałem, że ci się coś stało. -  powiedział z troską
- Jak widać jestem cała i zdrowa. - pokazałam ręką na siebie.
- Czemu nie oddzwoniłaś ? 
- Bo byłam zajęta, a później jeździłam na crossie z Leną.
- Martwiłem się o ciebie. - w tej chwili Michał zbliżył się do mnie.
- A co cię tu sprowadza o tej godzinie ? - zapytałam lekko cofając się.
- Chciałem zobaczyć czy wszystko u ciebie w porządku. - Michał normalnie pożerał mnie wzrokiem i zbliżał się coraz bardziej w moją stronę. W końcu byłam w samej koszuli nocnej, która ledwo zakrywała mi pupę.
- Aha, jak widać wszystko jest dobrze a u ciebie co słychać ?  
- Jak już mówiłem martwiłem się o ciebie. - Michał zamknął drzwi bo był już w środku. 
- Chcesz coś może do picia ?
- Wiesz chce ciebie. 
- Co ? - myślałam, że się przesłyszałam
- To co usłyszałaś. - i właśnie w tym momencie Michał stanął przy mnie i zaczął mnie całować. Oparł mnie o ścianę i kontynuował to co robił. Nie mogłam się mu oprzeć. Jeszcze wczoraj byłam na niego zła, a teraz co ? Teraz się z nim całowałam.
- Chodź na górę, bo jak Lena zejdzie to będzie klops. - oderwałam się od niego i pokazałam na schody.
- Okey. - Michał chwycił mnie i podniósł. Oplotłam się mu wokół bioder, a on chwycił mnie za pupę i poszedł na górę do mojego pokoju. 



 


 ---------------------------------------------------------------------------------
No i jest kolejny. Tym razem dłuższy, bo nie było wcześniej długiego. Myślę, że się podoba. ;) :*♥

piątek, 8 maja 2015

Rozdział 9

" Nie wiem dlaczego ale spodziewałam się najgorszego"

Okropnie się bałam. Resztkami sił zdołałam sięgnąć do mojej torebki. Miałam ochotę uciec na drugi kraniec świata i nic nie wiedzieć.
- Jezu Lena co się stało ? Nie mów, że z rodzicami się pogorszyło! - krzyknęłam
- Miałam zamiar ci powiedzieć, że twoim rodzicom się polepszyło i mama nawet o ciebie pytała wiesz? 
- Mogłaś mi to przekazać w szpitalu. Dopiero dzwoniłaś i jak tak dzwonisz kilka sekund po rozmowie to zawsze mam złe przeczucia - powiedziałam
- Okey, sorry a i przyjeżdżaj !
- Taki miałam zamiar
Jechałam z uśmiechem na ustach. Wysiadłam z samochodu i zaczęłam szukać Leny. Kiedy tylko ją znalazłam poprosiłam żeby zaprowadziła mnie na salę.
Zobaczyłam mamę leżącą z szeroko otwartymi oczami. Podeszłam do niej i zapytałam :
- Mamo a gdzie jest tata ?
- Pojechał na badania - odpowiedziała moja przyjaciółka
- Pytałam mamę - powiedziałam z uśmiechem do Lenki
- Nie możesz teraz męczyć mamy swoimi pytaniami. Ona jest przecież słaba - wyjaśniła
- Dziewczynki idzie do domu i odpocznijcie - wyszeptała mama
- Ale ja dopiero przyszłam - wymamrotałam zawiedziona
- Zuzia przepraszam ale bardzo chce mi się spać. Pewnie mało co jadłaś znając ciebie. Idźcie do domu i zróbcie sobie porządny obiad
- Dobra mamuś. Papapa - powiedziałam i pocałowałam ją w policzek
Nagle zadzwonił do mnie telefon. Wyszłam na korytarz a Lena została jeszcze chwilę przy mamie.
- Miałeś odezwać się pojutrze - powiedziałam do nikogo innego jak do Michała
Nie wiem czy mi się zdawało ale w słuchawce chyba usłyszałam głos jakiejś dziewczyny. Aha, więc to była ta jego '' ważna sprawa'' - pomyślałam.
- Michał nie mam czasu jestem u mamy 
- Ej ale nawet ci nie wyjaśniłem, po co dzwonię
- Jakoś teraz najmniej mnie to interesuje
- Zuzka co jest?
- Muszę kończyć naprawdę. Cześć! - powiedziałam i rozłączyłam się.
Nie mam najmniejszej ochoty żeby się z nim przekomarzać. 
-Chodź Lena. Jedziemy ! Jeszcze raz papa mamo !
Mama wysłała w moją stronę buziaka i poszłyśmy z Lanką do auta.
- Co się stało ? Posmutniałaś po tym tajemniczym telefonie
- Eeee to nic jeszcze nie raz będę się kłócić z Michałem 
-A, więc to o to chodzi! Mogłam się domyślić 
- Okey już nie ważne a teraz jedziemy do domu i zrobimy sobie coś pysznego do jedzenia!
Usłyszałam jak mojej przyjaciółce burczy w brzuchu. Popatrzyłyśmy się na siebie i zaczęłyśmy się śmiać gromkim śmiechem.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ok i mamy 9 rozdział. Dzisiaj trochę więcej napisałam. Tych, którzy to czytają gorąco pozdrawiam!! :)))

poniedziałek, 4 maja 2015

Rozdział 8

"(...) a ja zostałam sama w pokoju" 

Zrobiło się dosyć późno, więc postanowiłam pościelić łóżko. Kiedy Michał tak "pindrzył" się ja byłam coraz bardziej senna. W końcu nie wytrzymałam i wgramoliłam się do łóżka. Odleciałam kiedy nagle poczułam na sobie czyjeś usta.
- Przepraszam Zuzia nie  chciałem cię obudzić - powiedział skruszony.
- Nie no ok. I tak wole zasnąć z tobą.
Jednak chłopak zaczął całować mnie i wszystko zamierzało ku jednemu.
- Michał. Nie mam ochoty a jedyne o czym myślę to sen i pójście do szpitala.
- Ok rozumiem.
Gdyby nie to, że tak bardzo mi na nim zależy to pomyślałabym, iż chodzi mu tylko o jedno. Zamyślona zasnęłam w ramionach Miśka. Rano obudziłam się dosyć późno. Zobaczyłam kartkę leżącą obok łóżka, na której było napisane: 
" Sorry Zuza musiałem wracać bo mam coś pilnego do załatwienia. Spotkajmy się pojutrze. Odezwę się jeszcze. Mam nadzieję, że z twoimi rodzicami będzie dobrze

            Twój Michał "

 Kurde czy jemu naprawdę chodziło o jedno? Czemu nie możemy się spotkać dziś? Okey przecież on też ma swoje życie nie? Teraz muszę spadać do szpitala. Pospiesznie poszłam do łazienki nalałam wody do wanny i myślałam nad życiem. Chciałam wysłać sms-a do Miśka jednak powstrzymałam się. Spojrzałam na godzinę była już 11. Wyszłam z wanny,  okryłam się rręcznikiem i otworzyłam drzwi. Gdy już wysuszyłam włosy i ubrałam się zadzwonił telefon. Była to moja najlepsza przyjaciółka.
- Jestem w szpitalu u twoich rodziców - zabrzmiało w słuchawce.
- Jak oni się czują? 
- Bez zmian. Jest chyba okey. 
- Spoko zaraz tam będę. Zjadłam teksty i zaczęłam pakować rodzicom rzeczy. Już miałam wychodzić gdy nagle znowu zadzwonił telefon to znowu Lena!  Nie wiem dlaczego ale spodziewałam się najgorszego...



-------------------------------------------------------------

Ok jest 8. Te rozdziały co ja piszę są krótkie wm ale wgl nie mam weny. Liczę na Gabi.

sobota, 2 maja 2015

Rozdział 7

"- No widzisz. - powiedziałam i pociągłam go w stronę łóżka ....."

Zaczęliśmy się całować, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon. 
- Znowu nam przeszkadzają - zaśmiał się Michał 
- Dobra muszę odebrać - wstałam i podbiegłam do szafki, gdzie leżał mój telefon. Zobaczyłam, że to Lena. Ona to ma wyczucie czasu.
- Halo
-O Zuza wiesz muszę ci coś powiedzieć. - powiedziała zapłakanym głosem.
- Lena co się stało ? - trochę się przejęłam.
- No bo .... wiesz twoi rodzice -nagle zaczęła płakać
- Co z moimi rodzicami ? - strasznie się przestraszyłam
- No bo twoi rodzice mieli .... mieli wypadek. - nagle cały świat mi się zawalił. Jak to możliwe? Co z nimi? W głowie miałam tysiące pytań.
- Co z nimi ? - w końcu wydukałam z siebie.
- Są w szpitalu w ciężkim stanie.
 Gdy Lena wypowiedziała ostatnie zdanie w oczach pojawiły mi się łzy. Co ja zrobię bez nich.  Widzimy się mało kiedy w tygodniu, ale ja ich bardzo kocham.
- Dobra Lena zaraz będę - powiedziałam i otarłam łzę spływającą po moim policzku.
- Tylko jedź ostrożnie.
- Dobrze zaraz będę - rozłączyłam się i wyszłam z pokoju zostawiając Michała samego.    Poszłam po moje mokre rzeczy, żeby szybko się przebrać i pojechać do Leny.
- Zuza co się stało ? 
- Muszę jechać do domu.
- Ale dlaczego ? - Michał stanął przede mną i popatrzył mi w oczy - Czemu płaczesz ?
- No bo moi rodzice ...... mieli wypadek - właśnie w tym momencie rozpłakałam się jak małe dziecko. Normalnie bym tak nie zrobiła, ale nie miałam już siły. To wszystko co przed chwilą usłyszałam ścięło mnie z nóg. 
 Michał przytulił mnie i głaskał po głowie.
- Wszystko będzie w porządku, wyjdą z tego.
- Wiesz ja muszę jechać do domu, do Leny.
- Chodź odwiozę cię, bo nie chce żeby ci się coś stało.
- Okey tylko muszę się przebrać w moje rzeczy.
- Zostań w tym, twoje ubrania są mokre. 
- Dobra to chodźmy. - powiedziałam. Wyszliśmy z mieszkania Michała i poszliśmy do jego samochodu. Po 5 minutach kierowaliśmy się w stronę mojego domu. Byłam bardzo smutna. Nie płakałam już. Cały czas myślałam co się stało. Czemu mieli wpadek? Przecież tata jeździł ostrożnie, nie to co ja. Dlaczego akurat im się to przytrafiło ? Po 15 minutach byliśmy pod moim domem. Wysiadłam z samochodu i bez słowa odeszłam. Byłam w szoku. Wbiegłam do domu i od razu pobiegłam do pokoju Leny. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Lenę siedzącą na łóżku.
 - Zuza nic ci nie jest ? - zapytała stroskanym głosem 
- Nie jest wszystko w porządku. Co z moimi rodzicami ? - zapytałam i właśnie w tym momencie zaczęły napływać mi łzy do oczu.
- Podobno ich stan jest już w normie.
- To dobrze. Tak się o nich martwię. - nagle zobaczyłam w drzwiach Michała.
- Michał sorry, że się nie pożegnałam, ale widzisz w jakim jestem stanie.
- Nic nie szkodzi chciałem się upewnić czy wszystko w porządku.
- Tak jest dobrze.
- To fajnie. To może ja nie będę wam przeszkadzał. - Michał miał już wychodzić, ale ja nie chciałam, żeby szedł.
- Michał poczekaj. - zbiegłam za Michałem na dół.
- Tak ?
- Może zostaniesz nie chcę siedzieć sama z Leną w domu.
- Nie chcę wam przeszkadzać
- Nie będziesz przeszkadzał.
- To zostanę. 
 Wróciliśmy do Leny i zaproponowaliśmy jej żeby oglądnęła z nami jakiś film.
- Jutro będę musiała jechać do szpitala.
- Pojadę z tobą. - powiedziała Lena. Ona bardzo się martwiła o moich rodziców, bo byliśmy dla niej jak rodzina. Lena mówiła do moich rodziców ciociu i wujku. Była dla mnie jak siostra. Widziałam, że przeżywa to tak samo jak ja. 
 Usiedliśmy w salonie na kanapie i zaczęliśmy oglądać jakiś film. Był to horror "Annabelle". Trochę się bałam. Michał objął mnie ramieniem i przytulił mnie. Zrobiło mi się żal Leny, bo siedziała sama, więc ją przytuliłam. 
- Nie musisz mnie przytulać, bo się nie boję. - Lena ochrzaniła mnie. Ona nigdy się nie bała horrorów. Nie to co ja. Puściłam ją i przytuliłam się do Michała. Nie znam go za bardzo, ale bardzo mi się podoba. Jest taki kochany.
 Gdy się skończył film Lena poszła do pokoju, a ja i Misiek zostaliśmy w salonie.
- Zostaniesz na noc ? - zapytałam. Po tym horrorze bałam się sama spać.
- Jeśli będziesz chciała to zostanę.
- To chce. - szczerze to zachowywałam się jak dziecko. To chyba przez ten wypadek. Nigdy się tak nie zachowywałam. Na co dzień byłam twardą dziewczyną.
- Chodź do mojego pokoju. - powiedziałam i pociągłam Miśka za rękę.
 Gdy byliśmy już w pokoju wzięłam swoją piżamę i poszłam do łazienki, a Michał usiadł na łóżku. Po 10 minutach wyszłam.
- Teraz ty możesz iść się wykąpać.
Michał poszedł się kapać, a ja zostałam sama w pokoju ......


 -------------------------------------------------------------------------------------------------
 No i mamy 7 rozdział. Miała go napisać Ania, ale nie wiem czemu tego nie zrobiła. Myślę, że trochę namieszałam :P Dziękuje za przeczytanie ;) :* ♥