sobota, 2 maja 2015

Rozdział 7

"- No widzisz. - powiedziałam i pociągłam go w stronę łóżka ....."

Zaczęliśmy się całować, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon. 
- Znowu nam przeszkadzają - zaśmiał się Michał 
- Dobra muszę odebrać - wstałam i podbiegłam do szafki, gdzie leżał mój telefon. Zobaczyłam, że to Lena. Ona to ma wyczucie czasu.
- Halo
-O Zuza wiesz muszę ci coś powiedzieć. - powiedziała zapłakanym głosem.
- Lena co się stało ? - trochę się przejęłam.
- No bo .... wiesz twoi rodzice -nagle zaczęła płakać
- Co z moimi rodzicami ? - strasznie się przestraszyłam
- No bo twoi rodzice mieli .... mieli wypadek. - nagle cały świat mi się zawalił. Jak to możliwe? Co z nimi? W głowie miałam tysiące pytań.
- Co z nimi ? - w końcu wydukałam z siebie.
- Są w szpitalu w ciężkim stanie.
 Gdy Lena wypowiedziała ostatnie zdanie w oczach pojawiły mi się łzy. Co ja zrobię bez nich.  Widzimy się mało kiedy w tygodniu, ale ja ich bardzo kocham.
- Dobra Lena zaraz będę - powiedziałam i otarłam łzę spływającą po moim policzku.
- Tylko jedź ostrożnie.
- Dobrze zaraz będę - rozłączyłam się i wyszłam z pokoju zostawiając Michała samego.    Poszłam po moje mokre rzeczy, żeby szybko się przebrać i pojechać do Leny.
- Zuza co się stało ? 
- Muszę jechać do domu.
- Ale dlaczego ? - Michał stanął przede mną i popatrzył mi w oczy - Czemu płaczesz ?
- No bo moi rodzice ...... mieli wypadek - właśnie w tym momencie rozpłakałam się jak małe dziecko. Normalnie bym tak nie zrobiła, ale nie miałam już siły. To wszystko co przed chwilą usłyszałam ścięło mnie z nóg. 
 Michał przytulił mnie i głaskał po głowie.
- Wszystko będzie w porządku, wyjdą z tego.
- Wiesz ja muszę jechać do domu, do Leny.
- Chodź odwiozę cię, bo nie chce żeby ci się coś stało.
- Okey tylko muszę się przebrać w moje rzeczy.
- Zostań w tym, twoje ubrania są mokre. 
- Dobra to chodźmy. - powiedziałam. Wyszliśmy z mieszkania Michała i poszliśmy do jego samochodu. Po 5 minutach kierowaliśmy się w stronę mojego domu. Byłam bardzo smutna. Nie płakałam już. Cały czas myślałam co się stało. Czemu mieli wpadek? Przecież tata jeździł ostrożnie, nie to co ja. Dlaczego akurat im się to przytrafiło ? Po 15 minutach byliśmy pod moim domem. Wysiadłam z samochodu i bez słowa odeszłam. Byłam w szoku. Wbiegłam do domu i od razu pobiegłam do pokoju Leny. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Lenę siedzącą na łóżku.
 - Zuza nic ci nie jest ? - zapytała stroskanym głosem 
- Nie jest wszystko w porządku. Co z moimi rodzicami ? - zapytałam i właśnie w tym momencie zaczęły napływać mi łzy do oczu.
- Podobno ich stan jest już w normie.
- To dobrze. Tak się o nich martwię. - nagle zobaczyłam w drzwiach Michała.
- Michał sorry, że się nie pożegnałam, ale widzisz w jakim jestem stanie.
- Nic nie szkodzi chciałem się upewnić czy wszystko w porządku.
- Tak jest dobrze.
- To fajnie. To może ja nie będę wam przeszkadzał. - Michał miał już wychodzić, ale ja nie chciałam, żeby szedł.
- Michał poczekaj. - zbiegłam za Michałem na dół.
- Tak ?
- Może zostaniesz nie chcę siedzieć sama z Leną w domu.
- Nie chcę wam przeszkadzać
- Nie będziesz przeszkadzał.
- To zostanę. 
 Wróciliśmy do Leny i zaproponowaliśmy jej żeby oglądnęła z nami jakiś film.
- Jutro będę musiała jechać do szpitala.
- Pojadę z tobą. - powiedziała Lena. Ona bardzo się martwiła o moich rodziców, bo byliśmy dla niej jak rodzina. Lena mówiła do moich rodziców ciociu i wujku. Była dla mnie jak siostra. Widziałam, że przeżywa to tak samo jak ja. 
 Usiedliśmy w salonie na kanapie i zaczęliśmy oglądać jakiś film. Był to horror "Annabelle". Trochę się bałam. Michał objął mnie ramieniem i przytulił mnie. Zrobiło mi się żal Leny, bo siedziała sama, więc ją przytuliłam. 
- Nie musisz mnie przytulać, bo się nie boję. - Lena ochrzaniła mnie. Ona nigdy się nie bała horrorów. Nie to co ja. Puściłam ją i przytuliłam się do Michała. Nie znam go za bardzo, ale bardzo mi się podoba. Jest taki kochany.
 Gdy się skończył film Lena poszła do pokoju, a ja i Misiek zostaliśmy w salonie.
- Zostaniesz na noc ? - zapytałam. Po tym horrorze bałam się sama spać.
- Jeśli będziesz chciała to zostanę.
- To chce. - szczerze to zachowywałam się jak dziecko. To chyba przez ten wypadek. Nigdy się tak nie zachowywałam. Na co dzień byłam twardą dziewczyną.
- Chodź do mojego pokoju. - powiedziałam i pociągłam Miśka za rękę.
 Gdy byliśmy już w pokoju wzięłam swoją piżamę i poszłam do łazienki, a Michał usiadł na łóżku. Po 10 minutach wyszłam.
- Teraz ty możesz iść się wykąpać.
Michał poszedł się kapać, a ja zostałam sama w pokoju ......


 -------------------------------------------------------------------------------------------------
 No i mamy 7 rozdział. Miała go napisać Ania, ale nie wiem czemu tego nie zrobiła. Myślę, że trochę namieszałam :P Dziękuje za przeczytanie ;) :* ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz